środa, 19 lipca 2017

Kościół katolicki coraz więcej dziwactw, które mnie smucą

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem praktykującym katolikiem, a artykuł ten napisałem z potrzeby serca. Chciałbym opisać to co mi przeszkadza w Kościele, który moim zdaniem stacza się coraz bardziej. Idę o zakład, że wiele osób ma podobne zdanie.

Jest wiele zagadnień, które chciałbym poruszyć (patologie podczas pierwszej komunii, śluby kościelne, msze prymicyjne na które młodym księżom często w prezencie daje się samochody, klaskanie i pajacowanie w kościele, zdjęcia dodawane przez księży na portalach społecznościowych i spoufalanie się z młodzieżą - oj sporo tego jest).


"Odnoszę wrażenie ,że nastała moda na to kto ma lepszy ślub i wystawniejsze wesele!

zauważyłam że na fb panuje taka jakby "zajadła"konkurencja na to kto lepiej ,drożej..itp!czy tylko ja to widzę?" - komentarz Internautki: Źródło



Dzisiejszy artykuł poświęcę ślubom kościelnym, które coraz częściej wyglądają jak pokaz mody. Najważniejsze są kreacje, udekorowanie kościoła, oprawa, szpan... Znam wielu księży, kilku organistów i po rozmowie z nimi oraz dzięki własnym obserwacjom doszedłem do wniosku, że w Polsce obecnie podczas ślubów Bóg, miłość, przysięga małżeńska mają drugorzędne znaczenie. Liczy się oprawa, ilość kwiatów, jakość organisty itp. Często młode pary życzą sobie, żeby podczas mszy śpiewała jakaś pani zamiast organisty, kurcze niech może od razu zaproszą śpiewaczkę operową! No ale profil na Facebooku zobowiązuje, przecież każdy musi mieć zdjęcia ze swojego ślubu lepsze od "konkurencji". Ludzie stali się celebrytami i tak jak celebryci pragną być na szczycie. Coraz trudniej jest znaleźć normalną dziewczynę, normalnego chłopaka, którzy nie chcą szpanować, nie pragną się wyróżniać.

Przecież ślub w Kościele to przede wszystkim Msza święta oraz przysięga małżeńska. Jeśli te dwa elementy są mniej ważne od całej otoczki (dodatków) i ilości lajków na Facebooku to taki ślub jest nieważny. 

Są oczywiście chlubne wyjątki, jednym z nich jest Anna, która na swoim blogu napisała takie oto słowa:


"Nie dziwota więc, że od małego pojone takimi bzdetami dziewczynki jedyne o czym marzą to romantyczne zaręczyny, a następnie wystawny ślub. Z pewnymi nieodłącznymi elementami bez których tak jakby liczył się mniej. To prozaiczne i śmieszne w mojej opinii rozumowanie wymaga absurdalnie wysokich nakładów pieniężnych, które w rożnym stopniu pożytkuje się na białe BMW, księdza, salę w domu weselnym, girlandy kwiatów, orkiestrę, ludyczny szał ciał, kanistry wódki, świniaki, sałatki, torty, serniki, ogórki kiszone i flaczki. Musi być na bogato wbrew rozsądkowi i stanowi konta. Często na przerażający kredyt, który będzie wisiał nad państwem młodym jeszcze kilka(naście) długich lat, a może nawet przeżyje ich małżeństwo, takie czasy.


Bez szpanu i lansu wesele liczy się jakby mniej. Ludzie gadają. Oceniają. Mniejsza impreza, brak bryczek i białych gołąbków, skromna sukienka i drobny poczęstunek są powodem niekończącej się gdybaniny i pogardliwych komentarzy. Kobiety przerażone tym niewdzięcznym fatum „bidnego wesela za co najwyżej dwa tysiące” popadają w paranoję (...)" - link do całego artykułu Anny: http://www.mamaimia.pl/dlaczego-nie-wydam-tysiecy-na-slub/



Ja od siebie zadam pytanie: gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Czy aby we współczesnym świecie, a raczej we współczesnej Polsce ślubu w Kościele nie bierze się dla szpanu? Czy aby większość młodych par nie ma w głębokim poważaniu Boga i małżeńskiej przysięgi? A jeśli ktoś w Boga nie wierzy to po jaką cholerę bierze ślub przed ołtarzem? To trochę tak jakby człowiek lubiący mięso zapisał się do stowarzyszenia wegetarian - gdzie tu jest logika? 


Jest więcej ludzi, którzy pragną normalnego, skromnego wesela. Nie wiem, czy dla wszystkich najważniejszy jest Bóg, ale przynajmniej nie uznają tego całego szpanu. Na tym forum znajdziecie kilka takich osób: 


Patologie podczas ślubów:







Post krótki, zwięzły i konkretny. Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali :)

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry tekst. Do tego należy dodać paradoks wojujących antyklerykałów krzyczących jaki to KK jest bee, ale jednak biorących ślub kościelny

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykład pierwszy z brzegu. Dziewczyna na swoim photoblogu ma zdjęcie z księdzem podpisane: "na foteczce kolejny  mój kochany ksiądz ZIOŁO- ja tak na niego mówie"

    Źródło: http://www.photoblog.pl/nataliphotos/43164767/wabrzezno-pustynia-miast-d.html

    Księża tak się spoufalają z młodzieżą, uczniami, a zwłaszcza z młodymi dziewczynami - dodają sobie z nimi zdjęcia na portalach społecznościowych. Czy taki ksiądz jest bardziej autorytetem, czy może kolegą?

    Te wszystkie dziewczyny biegają za księżmi, robią sobie z nimi zdjęcia i się cieszą, że mają "księdza kumpla". Problemem jest to, że takie kumplowanie z księdzem bardzo często nie przekłada się na pogłębienie więzi z Bogiem i przestrzegania nauki Kościoła katolickiego. Żyjemy w czasach, w których wiara staje się parodią i to jest smutne :(

    Kościół powinien być bardziej poważny, bardziej surowy, a ksiądz powinien być autorytetem, a nie kumplem od kieliszka.

    OdpowiedzUsuń