niedziela, 21 maja 2017

Artykuł o tym jak cię dyma system i wielkie korporacje (część 1)


            Większość ludzi z entuzjazmem akceptuje nowe technologie. Coraz więcej osób słuchając propagandowych haseł o nowoczesności płaci za towary i usługi kartą. Każdy chce być nowoczesny i posiadać swój profil na Facebooku, Twitterze, Google+ i tym podobnych portalach społecznościowych. Pamiętam jak na studiach uczyłem się o działalności służb specjalnych, które w dawnych czasach zbierając o kimś informacje musiały zaangażować ludzi i środki, aby śledzić szpiegowaną osobę, podsłuchiwać ją, a nawet przeszukiwać jej śmieci aby pozyskać o niej jak najwięcej informacji.
            Internet, a potem portale społecznościowe wywróciły cały świat do góry nogami. Okazało się, że dzięki kilku sztuczkom można łatwo namówić ludzi do tego żeby sami udostępniali o sobie informacje, które kiedyś można by uzyskać tylko dzięki kilku śledzącym ich agentom służb specjalnych.
           
Zacznijmy od najprostszych danych osobowych takich jak: imię, nazwisko, data urodzenia, wykształcenie, zainteresowania, poglądy. Są to podstawowe informacje, które wpisujemy do swoich CV oraz na swoich profilach na portalach społecznościowych (np. na Facebooku i Google+). Ilu z was bez zastanowienie wysyła mailowo CV do setek potencjalnych pracodawców? Zdajecie sobie sprawę, że takie rozsyłanie na lewo i prawo swoich danych osobowych jest dla was bardzo niebezpieczne? Dzięki temu różne agencje reklamowe, brokerzy danych, a nawet przestępcy (nie wspominając o służbach państwowych) mają dostęp do bardzo cennych informacji na wasz temat.
Każdego dnia setki oszustów wyrabia sobie fałszywe dowody osobiste i bierze kredyty na ludzi, których dane zebrali w Internecie. Niestety niektórzy ludzie są tak naiwni, że potrafią wysyłać poprzez maile ksera /skany swoich dowodów osobistych lub innych dokumentów umożliwiających weryfikację ich tożsamości. Szczytem bezczelności jest niezgodne z prawem zmuszanie portalu Facebook do podawania swoich prawdziwych danych osobowych, a nawet do wysyłania zeskanowanego dowodu osobistego.


Oto przykład niezgodnego z prawem zachowania portalu Facebook:



           
Myślisz, że jesteś nowoczesny bo płacisz kartą?
        Płacenie kartą powoli staje się modą, ba wszyscy nam wmawiają, że pieniądz elektroniczny jest lepszy. Niektórzy wręcz twierdzą, że za jakiś czas znikną pieniądze papierowe i zostaną tylko te wirtualne (elektroniczne, niewidzialne). Psycholodzy oraz wielkie sieci supermarketów wiedzą doskonale, że klient, który płaci kartą kupuje więcej. Tak już działa ludzki mózg, który „widzi”, że jak płacimy gotówką to dajemy kasjerce dużą sumę pieniędzy, której nie dostajemy z powrotem. Wówczas mózg „informuje” nas, że coś jest nie tak, że nam w „portfelu ubyło”. A jak reaguje mózg, kiedy widzi jak płacimy kartą? W takiej sytuacji mózg nas przed niczym nie ostrzega, ponieważ kartę, którą podaliśmy kasjerce po chwili dostajemy ponownie do ręki (oddano nam to, co daliśmy więc wszystko jest OK). Problem pojawia się dopiero za jakiś czas, kiedy pocztą otrzymamy wyciąg z banku, wówczas uświadamiamy sobie, że mamy na koncie o wiele mniej pieniędzy, ale wówczas jest już za późno.
            Jest coś jeszcze gorszego. Na wyciągu bankowym znajdują się szczegółowe informacje o tym, gdzie (w jakim mieście oraz w jakim sklepie) i za ile robiliśmy zakupy. Mnie osobiście to przeraża. Dlaczego ktoś szpieguje mnie kiedy robię zakupy? Jakim prawem pracownicy banku robią coś takiego? To był jeden z powodów, które sprawiły, że wszędzie zacząłem płacić gotówką. Dzięki temu ani pani w banku, ani była żona, której prawnik przeglądał moje wyciągi bankowe nie mieli szans na szpiegowanie mnie. Wszędzie za wszystko płaciłem gotówką. Gdybym np. pojechał do odległego miasta i wynajął tam pokój w hotelu, a potem bym poszedł do baru i kupił drinka. Jeśli za to wszystko bym zapłacił kartą to bank i tak by na moich wyciągach to wszystko odnotował. Gdzie jest tu miejsce na prywatność?
            Jeśli chcecie to płaćcie za wszystko kartą, bądźcie nowocześni. Ja wolę być zacofany i za wszystko płacić gotówką.



Młode matki umieszczające na Facebooku zdjęcia swoich dzieci
Jest to problem opisany szeroko w różnych artykułach oraz książkach. Ambitnym i dociekliwym Internautom (takim jak ja) polecam książki „Pożeracze danych” (Konstanze Kurz, Frank Rieger) oraz „Zbrodnie przyszłości” napisaną przez Marca Goodmana.
Zacznijmy od tego, że w Internecie, a zwłaszcza na portalach społecznościowych każdy nasz ruch śledzą różne algorytmy. Twój numer telefonu, imię, adres email, nawyki, lista znajomych, lista kontaktów na gmail, kliknięcia „Lubię to”, komentarze, zwroty używanie podczas prywatnych rozmów oraz w mailach… Algorytmy mają wgląd praktycznie do wszystkiego, co robisz w sieci. Jeśli matka dodaje zdjęcia swojego dziecka, to algorytmy z automatu zaczynają gromadzić informacje na jego temat. Młode matki często piszą o tym, co ich pociechy lubią jeść, na co chorują, kiedy były szczepione itp. Algorytmy skrzętnie zbierają i analizują te wszystkie cenne informacje na temat dziecka (oraz matki). Kiedy dzieciak dorośnie, założy swojego pierwszego maila i swój pierwszy profil na Facebooku to Korporacje dzięki swoim algorytmom będą wiedziały o nim o wiele więcej niż on sam, dzięki temu od razu trafią w jego preferencje, wyświetlą mu odpowiednie reklamy, a służby specjalne lub przestępcy mogą ewentualnie go w jakiś sposób oszukać lub wykorzystać znając jego słabe punkty. A wszystko dzięki „kochającej” mamusi, która począwszy od zdjęcia USG chwaliła się na lewo i prawo swoją pociechą (nie mając świadomości, że niszczy w ten sposób życie swojemu dziecku).



Smartfony i tablety są bardzo niebezpieczne
Bardzo dużo na ten temat pisze agent FBI Marc Goodman w swojej książce „Zbrodnie przyszłości”. Ja po przeczytaniu jego dzieła zmieniłem swoje hasło na koncie Google i całkowicie odłączyłem od niego swój tablet oraz smartfona. Doszedłem do wniosku, że zabezpieczenia na urządzeniach mobilnych są zbyt słabe, a ryzyko wyłudzania /wykradzenia informacji na mój temat zbyt duże. Co z tego, że masz potężne hasło na swoim koncie Google skoro te same hasło haker może wykraść ze smartfona /tabletu, którego Android /Windows nie jest należycie aktualizowany przez producenta? Jest to obszerny temat, na którym znam się średnio, ale powiem wam jedno: z konta Google i ewentualnie z portali społecznościowych (jeśli już musicie) korzystajcie tylko z komputerów stacjonarnych, które mają zaktualizowanego Windowsa oraz zaktualizowane definicje w programie antywirusowym. Poza tym zawsze wpisujcie hasła (nigdy nie zaznaczajcie, że komputer ma zapamiętać hasło).
P.s. wiele aplikacji w Sklepie Play to wirusy. Czy warto ryzykować dla gierki w Smartfonie? Nie lepiej poczytać książkę, np. podczas podróży pociągiem /autobusem, niż grać w grę pobraną ze Sklepu Play narażając się na atak hakera albo wykradzenie danych osobowych przez szkodliwe oprogramowanie?



2 komentarze:

  1. Hasłem do konta Google zapisanym w smartfonie bym się nie martwił. Hasło na pewno jest w postaci zaszyfrowanej. Większym problemem jest to, co robi samo Google za pomocą narzędzia szpiegowskiego Usługi Google Play. Ten pakiet ma dostęp do wszystkiego w telefonie i nawet może dokonywać niewidocznej instalacji oprogramowania bez naszej wiedzy. Wystarczy popatrzeć jak nie raz wejdziemy sobie do sklepu Play, a tam nowy interfejs. Czy system informował nas o instalacji aktualizacji Google Play? Nie. Do tego dodajmy poinstalowane takie aplikacje, jak Facebook, czy Messenger i voila. Maszynka do szpiegowania gotowa. Niestety większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze jest to, że ostatnio coraz więcej sił i środków przeznacza się na ochronę danych osobowych. Każda większa firma lub instytucja informuje, że chroni twoje dane osobowe, pracownicy przechodzą niezliczone ilości szkoleń, opracowuje się strategie ochrony danych osobowych, a to i tak o kant d*** potłuc, bo dostęp do naszych danych ma praktycznie każdy.

    OdpowiedzUsuń