środa, 29 marca 2017

Terminator - film z ważnym przesłaniem


„W momencie pisania scenariusza przez Camerona nikt nie wierzył w sukces projektu. Najbardziej znane osobistości ze świata kinematografii uznawały początkującego reżysera za szaleńca, nie mającego najmniejszego pojęcia o kręceniu filmów. Dzieło Camerona zostało docenione dopiero po premierze, po której James zajął się reżyserią wysokobudżetowych klasyków, tylko potwierdzających jego wielki reżyserski talent” – źródło cytatu: http://www.filmweb.pl/reviews/Elektroniczny+morderca-17149



Artykuł ten chciałbym poświęcić dwóm pierwszym filmom oraz serialowi, które razem tworzą jedną spójną fabularnie całość. Tak więc poniższy tekst dotyczy PIERWSZEJ LINII CZASU (patrz mój obrazek powyżej).


Krótka refleksja…
Umyślnie postanowiłem umieścić na początku tego artykułu swoje przemyślenia, które naszły mnie po obejrzeniu Terminatora 1 i 2 oraz serialu „Kroniki Sary Connor”. Uważam, że to, co uznaję za PIERWSZĄ LINIĘ CZASU jest czymś więcej niż tylko dwoma filmami i serialem. Te filmy i serial tworzą pewną fabularną całość, po obejrzeniu, której zadałem sobie następujące pytania:
- do czego może doprowadzić postępująca cybernetyzacja świata?
- czy stworzenie sztucznej inteligencji (SI) może doprowadzić do zagłady gatunku ludzkiego?
- czy sztuczna inteligencja (terminator) może się nauczyć kochać?
- czy wybuchnie kiedyś wojna atomowa, która zdziesiątkuje ludzkość?
- czy ludzkość jest warta ocalenia?
- czy ludzkość dąży do samozagłady?
- czy podróże w czasie są możliwe?
- czy rozwój technologiczny jest dla ludzkości błogosławieństwem? A może jest czymś, co ześle na ludzkość zgubę?
           



Terminator (film z 1984 roku)
Kultowy, wspaniały, ponadczasowy i warty najwyższego uznania film o Terminatorze nakręcono w roku 1984. Był to pierwszy film, w którym pojawił się motyw podróży w czasie. Tego ówcześni fani Science Fiction (S-F) nie znali, ba tego nie było nawet w Gwiezdnych Wojnach z 1977, 1980 i 1983 roku!
Akcja Terminatora (nie licząc krótkich wspomnień i snów z odległej postapokaliptycznej przyszłości) dzieje się w czasach współczesnych ówczesnym aktorom. Dzięki temu lata 80-te XX wieku w tym filmie wyglądają tak, jak wyglądać powinny. Oddają ducha epoki! Podoba mi się, że wybitny reżyser James Cameron tak to właśnie rozegrał. Ubiór, fryzury, ogólnie wygląd Amerykanów z lat 80-tych XX-wieku robią wrażenie na nastolatkach, którzy dopiero w XXI wieku mieli okazję obejrzeć Terminatora z 1984 roku po raz pierwszy. Reakcje młodych ludzi, którzy oglądają filmy z fabułą osadzoną w latach 80-tych często mnie pozytywnie śmieszą, ale to tylko taka moja drobna dygresja.


„Najlepszy, jedyny, cudowny, 85 rok, 3 klasa podstawowa, u kolegi, który miał odtwarzacz Orion oglądałem pierwszy raz, to nic, ze filmu nie rozumiałem, ważne, ze był straszny i to pamiętam do dziś” – komentarz Internauty anonim90 ze strony: http://www.cda.pl/video/22933286

Opis fabuły wypada rozpocząć od udzielenia odpowiedzi na pytanie: Kim /czym jest Terminator? Najkrótsza odpowiedź brzmi: Terminator jest robotem, który przybył z odległej przyszłości, aby zabić pewną kobietę, Sarę Connor (graną przez aktorkę Lindę Hamilton). Na pozór zwyczajna dziewczyna okazuje się być niezwykle ważna, widz w trakcie seansu dowiaduje się, że Sara ma urodzić chłopca, który po wojnie atomowej zostanie przywódcą ruchu oporu składającego się z resztek ludzkości walczących z robotami. Do atomowej apokalipsy ma dojść w 1997 roku.
W kultowym filmie Jamesa Camerona z 1984 tytułowego Terminatora  zagrał Arnold Schwarzenegger. Robot wyglądający jak umięśniony mężczyzna został wysłany w przeszłość z misją likwidacji wspomnianej Sary, zwyczajnej dziewczyny żyjącej w latach 80-tych XX w., która mieszka razem z koleżanką. Beztroska codzienność Sary kończy się w chwili, w której terminator próbuje ją zamordować w nocnym klubie.
Na szczęście przywódca ludzkiego ruchu oporu John Connor zdołał wysłać w przeszłość jednego ze swoich żołnierzy, Kyle Reese (granego przez Michaela Biehna) z misją nie dopuszczenia do śmierci Sary, śmierci, której efekty byłyby straszne – John Connor nigdy by się nie urodził.

„Pierwszego terminatora z 84 r. będąc dzieckiem oglądało się w 80 latach na kasatach VHS po kryjomu żeby rodzice nie widzieli, wtedy był tylko dla dorosłych. Terminator 1 i 2 to klasyk, którego dzisiejsza młodzież nie zrozumie, wtedy nie istniał internet czy smartfon. A obejrzenie w tamtych czasach tego filmu pamięta się do dziś. Ponadczasowe produkcje” – komentarz Internauty anonim131 ze strony: http://www.cda.pl/video/229337cd

Warto wspomnieć, że film Terminator z 1984 roku sprawił, że kariera dwóch mało znanych osób wystrzeliła jak kamień z procy. Mam na myśli karierę słabo wówczas rozpoznawalnego austriackiego kulturysty Arnolda Schwarzenegera oraz stawiającego pierwsze kroki w sztuce filmowej reżysera Jamesa Camerona. Wierzcie, lub nie, ale Terminator był filmem niskobudżetowym (kosztował mniej niż 7 mln dolarów) z mało znaną obsadą, który uznano za dzieło wybitne, kultowe, na równi z Gwiezdnymi Wojnami i Obcym!
„W momencie pisania scenariusza przez Camerona nikt nie wierzył w sukces projektu. Najbardziej znane osobistości ze świata kinematografii uznawały początkującego reżysera za szaleńca, nie mającego najmniejszego pojęcia o kręceniu filmów. Dzieło Camerona zostało docenione dopiero po premierze, po której James zajął się reżyserią wysokobudżetowych klasyków, tylko potwierdzających jego wielki reżyserski talent” – źródło cytatu: http://www.filmweb.pl/reviews/Elektroniczny+morderca-17149





Terminator 2 Dzień Sądu (film z 1991 roku)
„2 pierwsze części starały się mieć jakieś przesłanie związane z cybernetyzacją świata,,, reszta to typowe napieprzanki z Terminatorem w tytule ehhh ALE JEST NADZIEJA Cameron chce odzyskać prawa i w 2019 mają rozpocząć się prace nad nowym Terminatorem” – komentarz Internauty Arkadiusz_Gorski ze strony: http://www.cda.pl/video/229337cd

Mam nadzieję, że Pan Arkadiusz Górski ma rację i Cameron nakręci kolejny film, który fabularnie będzie stanowił kontynuację PIERWSZEJ LINII CZASU

Po wielkim sukcesie pierwszej części Terminatora wszyscy z zapartym tchem oczekiwali na filmową kontynuację opowieści o Sarze Connor, która ma urodzić „zbawcę” ludzkości. Czekali i się doczekali, bowiem dnia 1 lipca 1991 roku w kinach pojawił się film Terminator 2 Dzień Sądu.
Okazało się, że Sara urodziła syna, który trafił do rodziny zastępczej, a ona została zamknięta w „wariatkowie”. No co? Dziewczyna jeździła po świecie, gdzieś w dżungli urodziła synka, uczyła go walczyć i opowiadała na lewo i prawo, że będzie on w przyszłości przywódcą ruchu oporu, który w postapokaliptycznym świecie walczy z robotami. W końcu została aresztowana podczas próby wysadzenia w powietrze jakiejś fabryki produkującej komputery.
Oj nie płaczcie długo w „wariatkowie” nie siedziała. Po zaledwie trzech latach odosobnienia do budynku zakładu psychiatrycznego wparowały dwa walczące ze sobą Terminatory. No, ale zacznijmy od początku. Arnold Schwarzenegger ponownie wcielił się w rolę Terminatora model T-800, który tym razem dla odmiany ma za zadanie ochraniać młodego (10-letniego) Johna Connora. Zagrożeniem dla chłopca jest nowoczesny, zbudowany z płynnego metalu Terminator model T-1000, którego znakomicie zagrał Robert Patrick.
Zatrzymajmy się dłużej przy modelu T-1000, który moim zdaniem jest kapitalny. Pojawia się nawet w drugim sezonie mojego ulubionego serialu „Terminator: Kroniki Sary Connor”. Terminatory model T-1000 są zbudowane z ciekłego metalu (stopu mimetycznego), dzięki czemu mogą zmieniać swój wygląd i kształt, oraz np. przekształcać kończyny w ostrza. Model ten może bez problemu przybrać wygląd osoby, którą przed chwilą zabił.


„Zdecydowanie jest to mój ulubiony film, nie zliczę już ile razy go widziałem, a w zasadzie zacząłem jako jeszcze dziecko. Ciężko tutaj mówić o jakichkolwiek wadach, nie ma za bardzo do czego się przyczepić, chyba, że na siłę, a lista zalet zapewne jest długa. Z pewnością urzekły mnie kreacje aktorskie Arnolda Arnold Schwarzeneggera, Edwarda Furlonga, Lindy Hamilton czy Roberta Patricka, którzy moim zdaniem zagrali swoje życiowe role. Chociaż mamy tutaj do czynienia ze świetnymi efektami specjalnymi i doskonałą muzyką to i tak wg mnie najważniejsze jest przesłanie. Obecnie osiągnięcie samoświadomości przez maszyny może wydawać się śmieszna ale nie wiadomo w jakim kierunku podąży w przyszłości rozwój sztucznej inteligencji. Bo z jednej strony rozwój technologiczny to błogosławieństwo dla ludzkości ale z drugiej może kiedyś zesłać na nas zgubę. Co będzie jeśli któregoś dnia maszyny zaczną myśleć samodzielnie i zbuntują się przeciw swoim stwórcom? Również dużo dają do myślenia ostatnie słowa filmu: "Jeśli maszyna - terminator nauczyła się cenić ludzkie życie, może i my kiedyś się tego nauczymy?" wskazujące, że i tak największym zagrożeniem dla człowieka jest drugi człowiek” – komentarz Internauty Kamil_B6 ze strony:




Terminator: Kroniki Sary Connor (Serial TV 2008-2009)
Serial niestety liczy tylko dwa sezony i nie jest dokończony. Łącznie nakręcono 31 odcinków liczących po ok. 42 minuty. Scenariusz do tego wspaniałego dzieła pisał James Cameron, co w oczach fanów daje serialowi dodatkowe plusy. Kolejnym pozytywem jest amerykańska aktorka Summer Glau, która zagrała „dobrego” Terminatora model T-900 o imieniu Cameron. W serialu jej pełne imię i nazwisko brzmi Cameron Phillips. W skrócie jest ona przeprogramowanym Terminatorem wysyłanym z roku 2027, aby chronić Johna Connora i jego matkę, Sarę Connor. Model T-900, różni się od wszystkich innych znanych widzom Terminatorów. Cameron jest pokryta żywą tkanką opartą na tkance Allison Young, najbliższej współpracowniczki Johna Connora, (przywódcy ruchu oporu). Cameron T-900 jest najbardziej ludzkim cyborgiem jakiego widziałem, ona chyba nauczyła się kochać Johna Connora, a on (chyba) pod koniec serialu spróbował odwzajemnić jej „uczucia”.


„Sądzę, że John tez coś czuł do Cameron. Pamiętam jak desperacko chciał jej pomóc w walce z T-888 (S1E05) podczas akcji odbijania Dereka z rąk FBI. Gotowość do poświęcenia dla niej własnego życia na pewno świadczy o poważnych uczuciach względem Cam.
Poza tym John zawsze krył Cameron przed Sarą gdy Cam miała jakieś usterki (S2E04) albo realizowała swoje, nie do końca jasne plany (jak na przykład z chipem Vicka czy z pozostawieniem części z rozbitych terminatorów)” – komentarz (dot. serialu) Internautki jackejan ze strony: http://www.filmweb.pl/serial/Terminator%3A+Kroniki+Sary+Connor-2008-369170/discussion/Cameron+i+John,1572332





„Osobiście uważam, że John kochał( bądź jak ktoś woli: ' coś tam czuł' do) Cameron. Niektórzy mogą powiedzieć: 'ee tam, to tylko zadurzenie nastolatka, który poznał seksowną dziewczynę', ale ja tak nie uważam. John był gotów zrobić zbyt wiele dla Cameron: jak już wspomniałeś chciał się praktycznie rzucić na T-888 z gołymi rękami, żeby ją uratować, wycelował broń na własnego wuja, żeby ją chronić, no i coś co IMO najbardziej świadczy o jego uczuciach- poszedł do 2027 za Cameron, jest to ładne odniesienie do T1, bo John Connor-mniej więcej jak Kyle ;)- również przeszedł przez czas dla kobiety( lub raczej cyborga ;P), którą kocha. No, powiedzmy sobie szczerze- dla tego cyborga John był gotowy pójść do piekła i z powrotem( no i to zrobił... post-apokaliptyczny świat bez Johna Connora można nazwać piekłem).
A jeżeli jeszcze ktoś ma jakieś wątpliwości po serialu polecam oglądnąć komentarze DVD do TSCC, lub nawet wywiady, JF otwarcie mówił o tym, że John kocha Cameron. Nawet ta cała sprawa z Riley świadczyła jak głębokie są jego uczucia, bo wprowadzając w swoje życie Riley nie tylko chciał żyć normalnie, po prostu chciał zakopać swoje uczucia do pewnego terminatora, uciec od nich, ale jak się przekonaliśmy nie udało mu się, a przy okazji zginęło paru ludzi .
Co do Cameron... tu rzecz jasna sprawa jest bardziej skomplikowana, ale ja nie mam wątpliwości, że Cameron kochała Johna. Cameron to najbardziej zaawansowany cyborg w historii uniwersum Terminatora, od odcinka pierwszego mówiono nam, że jest inna, więc nie mam problemu z zaakceptowaniem, że Cameron-na swój sposób- czuła. Rzecz jasna była to inna miłość( w końcu ona nie była człowiekiem), ale to nie znaczy, że była gorsza. Jak Summer kiedyś powiedziała: 'John jest centrum jej świata'( czy coś takiego), zrobiłaby dla niego dosłownie wszystko, nawet usuwając rozkaz 'Terminate John Connor'. Jak Friedman powiedział w komentarzach DVD to było dla Cameron jak akt miłości do Johna i pokazało to, że ona sama potrafi wybierać i, że rozwija się poza swoje oprogramowanie i nie jest już jego niewolnikiem.
Josh Friedman- a Summer i Dekker kapitalnie to odegrali ;)- stworzył świetny wątek tragicznej miłości człowieka, który pewnego dnia pokona Skynet i poprowadzi ludzi do zwycięstwa nad maszynami oraz terminatora, który początkowo został stworzony by go zabić... co za ironia, nie? :P” – długi i ciekawy komentarz Internauty blindsight ze strony: http://www.filmweb.pl/serial/Terminator%3A+Kroniki+Sary+Connor-2008-369170/discussion/Cameron+i+John,1572332



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz