środa, 25 stycznia 2017

Opowieść o tym jak zniszczono kanon Gwiezdnych Wojen

Obrazek, który tłumaczy wszystko. Zrozumiesz o co chodzi po przeczytaniu artykułu.

I. Wstęp
            W 1971 roku George Lucas założył Lucasfilm, czyli wytwórnię filmową. Natomiast w 1977 roku w kinach ukazał się film „Gwiezdne Wojny, część IV: Nowa Nadzieja”, do którego scenariusz Lucas napisał osobiście. Rok szybciej ukazała się książka o takim samym tytule, która opisuje sceny nie ukazane w filmie (np. wzmianka o kaczce albo wizyta na Tatooine Biggsa Darklightera, który wstąpił do armii imperialnej, a później dołączył do rebeliantów). Książka przeszła bez echa, a film z kolei okazał się wielkim hitem, nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

            Ogromny sukces kinowy filmu „Gwiezdne Wojny, część IV: Nowa Nadzieja” w 1977 roku zaskoczył Georga Lucasa. Świat oszalał, efekty specjalne, walki kosmiczne, Moc, różne rodzaje statków kosmicznych oraz przedstawicieli innych niż ludzie cywilizacji… Widzowie /fani byli (i dalej są) tym wszystkim zauroczeni, zachwyceni, zaczarowani…

            Na amerykańskim rynku zaczęły się pojawiać różne gadżety (koszulki, figurki itp.) z filmowymi bohaterami. Sukces był wielki i niespodziewany. W 1980 r. w kinach ukazała się kolejna część „Gwiezdne Wojny, część V: Imperium kontratakuje”, a w 1983 r. „Gwiezdne Wojny, część VI: Powrót Jedi”. George Lucas czuwał nad każdym elementem obu kolejnych części. I to tyle, jeśli chodzi o filmy. Śmiem twierdzić, że filmy były zaledwie katalizatorem, dały początek (szkielet) rodzącemu się uniwersum Star Wars.

  Lucasfilm dbał, a precyzyjniej pozwalał na to, żeby uniwersum rozwijało się dalej. Wiele osób pisało książki, które opowiadały o tym, co działo się przed filmami, miedzy nimi oraz dziesiątki lat po „Powrocie Jedi”. Poza tym z błogosławieństwem Lucasfilm wyprodukowano wiele gier komputerowych, np. Star Wars Knights OLD REPUBLIC, której akcja dzieje się cztery tysiące lat przed powstaniem Imperium Galaktycznego.

           Książki, komiksy oraz gry z jednej strony poszerzyły naszą wiedzę o postaciach znanych z filmów (epizodu IV, V, VI), a z drugiej powołały do życia wiele nowych postaci takich jak np.: Kyle Katarn, Mara Jade, Jacen Solo, Jaina Solo, Anakin Solo, Ben Skywalker, Talon Kardee, senator Garm Bell Iblis i wiele innych… Poza tym wymyślono dziesiątki nowych planet, pojazdów oraz ras, które ubarwiły uniwersum Star Wars.

            Jak słusznie zauważył Adam Siennica w artykule „Star Wars” odarte z unikalności (link: https://naekranie.pl/artykuly/star-wars-odarte-z-unikalnosci) w latach 90-tych XX w. popularność filmów bardzo zmalała. Sytuację uratował Timothy Zahn, autor książki „Dziedzic Imperium”, która była pierwszą częścią Trylogii Thrawna.

            „Dziedzic Imperium” w księgarniach pojawił się w 1991 roku i podniósł na nogi całe Uniwersum. „Książka dokonała prawdziwej rewolucji, rozbudziła wyobraźnię ludzi na całym świecie i uratowała markę. Cała Trylogia Thrawna sprzedała się w liczbie ponad 10 mln sztuk i tak naprawdę rozpoczęła wielki boom na rozwój uniwersum, gdyż odnowiła na niespotykanym poziomie zainteresowanie „Gwiezdnymi wojnami”. EU utrzymywało popularność uniwersum po dzień dzisiejszy” – cytat z Adma Siennicy.

            Jedną z moich ulubionych gier z Uniwersum Star Wars jest „JEDI KNIGHT II: JEDI OUTCAST”. W grze wcielamy się we wspomnianego Kyla Katarna, najemnika na usługach Nowej Republiki, który musi stawić czoła złu zagrażającemu galaktyce. Kyle Katarn jest jedną z bardziej znanych postaci uniwersum Gwiezdnych Wojen (Expanded Universe). Pojawił się nie tylko w grze, ale też w wielu książkach. To właśnie on, jako najlepszy agent Sojuszu Rebeliantów wykradł plany budowy Gwiazdy Śmierci. Niestety Disney olał ten fakt tworząc film Łotr 1, w którym niestety nie ma takiej postaci jak Kyle Katarn.




       
II. Pierwszy etap niszczenia Gwiezdnych Wojen (2008 rok):
             Postanowiłem pominąć kolejne filmy nakręcone w latach 1999-2005, mam oczywiście na myśli epizody I, II i III. Choć muszę przyznać, że one również podważyły niektóre fakty zapisane w książkach (np. to, że mama Lei i Luka żyła jakiś czas po porodzie, albo to, że nie ma w nich wzmianki o planecie Wayland, górze Tantiss i cylindrach Spartii tworzących klony). Można powiedzieć, że epizod I, II i III częściowo nie zgadzały się z książkami, co nie było zachowanie poprawnym w stosunku do pisarzy (np. Timothy Zahna), którzy od lat 70-tych XX wieku nakręcali popularność Uniwersum.
            Potężny cios Uniwersum Gwiezdnych Wojen zadał serial zatytułowany Wojny Klonów emitowany w latach 2008-2014.  W tym miejscu warto wspomnieć poruszający artykuł z 2013 roku Jak „Wojny Klonów” zmieniły kanon „Gwiezdnych wojen”? Autor, Pan Adam Siennica wylicza po kolei jak, często chamsko, twórcy serialu potraktowali Uniwersum. Przyjrzyjmy się kilku spostrzeżeniom autora:

- W serialu "Wojny Klonów" rasę Mandalorian przedstawiono inaczej niż w książkach i komiksach. W „Wojnach Klonów” ukazano ich planetę w sprzeczności z tym, co dużo wcześniej opisała Karen Traviss w powieściach z Uniwersum Gwiezdnych Wojen. To właśnie ta pisarka rozbudowała Mandalorian, zdobywając rzesze fanów. Traviss już kończyła swoją karierę z Uniwersum Star Wars, mając w planach ostatnią książkę. Aczkolwiek wydarzenia z serialu tak ją zdenerwowały, że obraziła się i zdecydowała nie kończyć książki, ostatecznie porzuciła świat „Gwiezdnych Wojen”.

- W serialu „Wojny Klonów” Anakin Skywalker miał uczennicę Ahsokę Tano. Do tej pory nie rozumiem, jak zwykły rycerz Jedi mógł mieć uczennicę? No cóż, może twórcy serialu planując to wąchali jakieś zioło, nie zastanawiajmy się nad tym faktem, bo jeszcze nam odbije tak jak im. 

- „Gdy twórcy zaczęli sięgać do znanych postaci Jedi, niesmak fanów zaczął narastać. Najpierw wskrzeszono Etha Kotha, który pierwotnie zginął w pierwszej bitwie o Geonosis (pojawił się w małej rólce w drugim sezonie). Mieliśmy wielkie kontrowersje związane z postacią mistrza Jedi Evana Piela, którego z kolei widzieliśmy w sezonie trzecim. Kompletnie zmieniono finał jego historii, nie przejmując się wydarzeniami z książek. W „Nocach Coruscant” Piela umarł po walce ze szturmowcami, dając zadanie Jaxowi Pavanowi. Wydarzyło się to kilka lat po Wojnach Klonów. W wersji serialowej ginie on podczas misji w drugim roku walk. Na twórców produkcji telewizyjnej za ten zabieg spadła spora fala krytyki. Podobnie było na początku 5. sezonu z mistrzynią Jedi Adi Galią, która ginie w walce z Savage’em Opressem i Darthem Maulem. W pierwotnej wersji zabija ją Grevious w bitwie o Boz Pity” – źródło cytatu: https://naekranie.pl/artykuly/jak-wojny-klonow-zmienily-kanon-gwiezdnych-wojen

            Gwarantuję Wam, że w serialu „Wojny Klonów” można znaleźć o wiele więcej bulwersujących prób naruszenia Uniwersum, które denerwują prawdziwych fanów. A teraz przejdźmy do opisu kolejnej tragedii, która zaszkodziła Gwiezdnym Wojnom.

III. Ostateczny cios zadany Uniwersum Gwiezdnych Wojen
            Dzień 30 października 2012 roku na zawsze zostanie zapamiętany przez wszystkich fanów Gwiezdnych Wojen. To właśnie tego dnia George Lucas sprzedał Disneyowi za 4,05 mld dol. swoją wytwórnię Lucasfilm. Koncern Disney zyskał tym samym wszystkie prawa dotyczące Gwiezdnych Wojen, mógł z nimi zrobić, co chce, no i zrobił, niestety je zniszczył.




            Ludzie z Disneya pomyśleli sobie: Po co mamy czytać te wszystkie książki i komiksy, które ukazywały się od końca lat 70-tych XX wieku? Po co nam te gry komputerowe? Wyrzućmy wszystko do kosza, olejmy fanów, stwórzmy swój Disneyowy kanon dla dzieci. A jak! Fani Gwiezdnych Wojen to śmiecie, bez uczuć, co nas obchodzą te ich książki, co nas obchodzi jakieś ich Expanded Universe!

            Niestety tak się właśnie stało. Disney zupełnie zlekceważył tworzone przez dekady Uniwersum, wszystko wyrzucił do kosza…

            Fani oczywiście protestowali, walczyli o to żeby Disney uszanował postaci z książek, komiksów i gier, które w ciągu kilkudziesięciu lat pojawiły się w Uniwersum. Poniższy cytat chyba najdobitniej pokazuje jak takich fanów potraktowano: „Oliwy do ognia dolewa taktyka Disneya/Lucasfilmu w mediach społecznościowych. Od kilku dni trwają tam aktywne protesty z kulturalnym zwracaniem uwagi na bohaterów EU. Wszystkie komentarze setek fanów są kasowane, a ich autorzy – banowani. Jedyną osobą, która wykazała się ludzką reakcją, jest Jennifer Heddle z Lucasbooks, która w dniu ogłoszenia poświęciła wiele godzin, odpowiadając na pytania fanów na Twitterze. Z nich dowiadujemy się tylko jednej bardzo ważnej rzeczy – prawie wszystko, co dotąd zostało wydane, to „Star Wars Legends”, a wszystko, co będzie wydawane, jest częścią budowanego kanonu. Jeszcze większe zdziwienie związane jest z serią książek „Empire and Rebellion”, która składa się z trzech tomów tworzonych w podobnym okresie. Pierwsze dwa zostały już wydane i należą one do „Star Wars Legends”, natomiast trzeci tom ma nowy tytuł: „Heir of the Jedi” i wydany zostanie jako osobna książka należąca do nowego kanonu. Skoro mamy serię trzech powieści o trzech głównych bohaterach Sagi tworzoną jako jedna seria, dlaczego dwie są niekanoniczne, a jedna kanoniczna? Rodzi się wiele wątpliwości, zamieszania i jeszcze więcej niepewności (…)”. – Źródło cytatu: https://naekranie.pl/artykuly/star-wars-odarte-z-unikalnosci

            Jak wszyscy dobrze wiecie w 2015 r. ukazał się kolejny film „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”, który miał być epizodem VII. Film ten dobił wielu fanów takich jak ja. Disney ostatecznie pokazał w nim środkowy palec wszystkim fanom Uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nie uszanowano książkowego kanonu (Expanded Universe) nawet troszkę, co było ciosem dla wielu fanów. Podam Wam w tym miejscu taki oto przykład: W epizodzie VII „Przebudzenie Mocy” jednym z głównych bohaterów jest syn Lei i Hana zwany Kylo Ren (Ben Solo). Otóż w książkach Han i Leia mieli troje dzieci: bliźnięta Jacena i Jainę oraz młodszego od nich Anakina. Z kolei Luk Skywalker i Mara Jade mieli jednego syna, Bena (otrzymał on imię po pierwszym mentorze swojego ojca, Benie Kenobim).
Tyle jeśli chodzi o książki. Co z tym wszystkim zrobiono w kinowym epizodzie VII? Twórcy filmu byli tak bardzo złośliwi, że postanowili syna Hana i Lei nazwać Ben. Dlaczego nie dali mu na imię Jacen? Aż tak bardzo chcieli "dokopać" fanom Expanded Universe?
Poza tym w książkach imię Ben nosił syn Luka oraz Mary i tam to ma sens. Obi Wan Kenobi (Ben Kenobi) był dla Luka Skywalkera kimś ważnym, a dla Hana i Lei znaczył niewiele.

            Na tym chyba poprzestanę. Mam w sobie dużo żalu i złości na to, że moje dzieciństwo i młodość wyrzucono do kosza.

Słowa końcowe prawdziwego fana, który przeczytał kilkadziesiąt książek z Expanded Universe:
Do dnia dzisiejszego obejrzałem serial "Wojny klonów", oglądam też trzeci sezon serialu "Rebelianci". Oczywiście "Przebudzenie mocy" również widziałem, ba przeczytałem nawet dwie książki ("Nowy Świt" i "Dziedzic Jedi") z nowego kanonu. I muszę stwierdzić, że stary prawdziwy kanon (Expanded Universe) jest po prostu lepszy. Spójrzcie prawdzie w oczy po ukazaniu się dawno temu epizodów IV, V i VI popularność Gwiezdnych Wojen nakręcały książki, komiksy oraz gry komputerowe. Gdyby nie Trylogia Thrawna oraz wiele innych wspaniałych książek to, kto wie, czy świat o Gwiezdnych Wojnach by nie zapomniał. Poza tym Expanded Universe ma fajny, mroczny klimat, a obecny kanon jest bardzo dziecinny, wydaje mi się, że Disney celuje w najmłodszych i intelektualnie mniej wymagających odbiorców.

Trafnie o znaczeniu książek dla Uniwersum Star Wars napisał Pan Adam Siennica:

„Na początku lat 90. popularność „Gwiezdnych wojen” zaczynała powoli opadać, a cały szał gdzieś zanikał. Ludzie zaczęli żyć własnym życiem, a fandom zaczynał rozpływać się w powietrzu. Gdyby czegoś nie zrobiono, „Gwiezdne wojny” zostałyby tylko klasyką kina i na tym by się skończyło. Zmiana pojawiła się w 1991 roku, kiedy wydano „Dziedzica Imperium” Timothy’ego Zahna. Książka dokonała prawdziwej rewolucji, rozbudziła wyobraźnię ludzi na całym świecie i uratowała markę. Cała Trylogia Thrawna sprzedała się w liczbie ponad 10 mln sztuk i tak naprawdę rozpoczęła wielki boom na rozwój uniwersum, gdyż odnowiła na niespotykanym poziomie zainteresowanie „Gwiezdnymi wojnami”. EU utrzymywało popularność uniwersum po dzień dzisiejszy” – źródło cytatu: https://naekranie.pl/artykuly/star-wars-odarte-z-unikalnosci

W moim mniemaniu Expanded Universe trzyma poziom, a obecny kanon to taki "przeciętniaczek, słabiaczek" dla zabicia czasu.  Jeśli zaś chodzi o same filmy to tylko epizody IV, V i VI były fajne. Epizody I, II, III są przeciętne, a to co wychodzi spod marki Disneya jest raczej przeznaczone dla dzieci i z duchem Star Wars ma wspólnego tyle, co kot z psem. No proszę jakieś dziwaczne siostry nocy, w trzecim sezonie serialu "Rebelianci", które mają magiczne moce i opanowują ciała ludzi. Albo dziecinne tłumaczenie w "nowokanonicznej" powieści pt: "Ahsoka" powodu zmieniania kolorów przez miecze świetlne. Ludzie, litości!

Panie Lucas warto było niszczyć Gwiezdne Wojny dla kasy? Zamiast Mary Jade, rodzeństwa Jacena, Jainy i Anakina Solo mamy tandetę dla dzieci pod marką Disneya.

P.s. obrońcy nowego kanonu często twierdzą, że Expanded Universe czasem nie trzyma się kupy. Mam do takich ludzi pytanie. Jak wyjaśnicie to, że Luke Skywalker w książce z nowego kanonu pt.: "Dziedzic Jedi" tak długo trenuje przesuwanie różnych przedmiotów (zaczyna od makaronu) za pomocą Mocy, poza tym chłopak w epizodzie V uczy się jeszcze z Yodą. A taka Rey, złomiarka w epizodzie VII od razu potrafi za pomocą Mocy kontrolować umysły szturmowców i walczy na równi z Mrocznym Sithem Kylo Renem. Kto jej tego nauczył? Halo obrońcy nowego kanonu (dzieci) proszę wyjaśnijcie mi ową nielogiczność. Czekam!!!

Pozdrawiam prawdziwych fanów Expanded Universe J


Źródło: http://demotywatory.pl/4749303/Disney-to-korporacja...


Polecam artykuły:

Disney zmarnował nam życie! http://star-wars.pl/Forum/Temat/18941

Disney boi się Lei Organy w stroju niewolnicy. Moloch dołoży starań, abyśmy zapomnieli o skąpej kreacji http://www.spidersweb.pl/rozrywka/2015/11/04/leia-organa/


10 najciekawszych komiksów ze świata „Gwiezdnych wojen” http://booklips.pl/zestawienia/10-najciekawszych-komiksow-ze-swiata-gwiezdnych-wojen/



EXPANDED UNIVERSE W KOSZU, CZYLI CZEGO NAM ZABRAKNIE W NOWYCH GWIEZDNYCH WOJNACH - https://geekvevil.com/expanded-universe-w-koszu-czyli-czego-nam-zabraknie-w-nowych-gwiezdnych-wojnach/

22 komentarze:

  1. co do ostatniego to po pierwsze Kylo nie jest żadnym Sithem tylko Renem, poza tym dostał z kuszy wookiech i był rozkojarzony po zabiciu własnego ojca co pozbawiło go koncentracji, niezbędnej do biegłego panowania nad Mocą a Rey pomijając jej bardzo wysoką wrażliwość na moc umiała walczyć bronią białą więc sobie jakoś radziła, to jak opanowała umysł tego szturmowca to cóż, pewnie miała wcześniej jakieś kontakty z mocą, nie wiem jaki, na razie nikt nie może tego potwierdzić ale pewnie miała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że to wszystko wymyślił sobie Disney zupełnie olewając kilka dekad książek, komiksów i gier. Zrozum, że ja, jako autor tego artykułu odrzucam cały kanon Disneya. Poza tym twoje tłumaczenia mnie nie przekonują. Okazuje się, że Rey, śmieciarka, której nikt nie uczył posługiwania się Mocą jest w tym lepsza od wielu mistrzów Jedi. Ale jak już mówiłem mi to zwisa, bo ja całego Disneya odrzucam za to co zrobił z kanonem.

      Usuń
  2. Już Ci tłumaczę: Rey posiada wrodzony potencjał mocy zbliżający się do Anakina Skywalkera, być może nawet do najstarszych Sith'ów. Pamiętasz, jak mały Anakin, kierując śmigaczem wygrał wyścig z kosmitami? Też wtedy jeszcze nie wiedział, czym jest moc.

    Ale takie podejście wymaga konsekwencji: Rey powinna później być mistrzem Jedi na miarę niemalże Yody, mieć moc podobną jak Anakin.

    Absolutnie też uważam że Disney to chłam i że EU jest lepsze, że Disney pokazał mi środkowy palec. Ben... Solo? Nie... to być nie może. To jak rozjazd na torach kolejowych: teraz EU będzie szło właściwym torem, a bajki dla dzieci, tak jak te kretynizmy animowane, osobnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksnadrze napisałeś "teraz EU będzie szło właściwym torem, a bajki dla dzieci, tak jak te kretynizmy animowane, osobnym".

      Obyś miał rację bo gdzieś czytałem, że książki z EU już nie będę kontynuowane. Czyli seria Przeznaczenie Jedi jest ostatnia i już dalej się nie dowiemy co z Alaną Solo, nie dowiemy się, czy Abeloth żyje i czy Luke Skywalker znajdzie sztylet z Mortis.

      Gdyby było tak jak piszesz, że kanon Disneya będzie szedł swoim torem, a EU swoim to bym się poczuł o wiele lepiej :) Problem w tym, czy EU będzie kontynuowane.

      Usuń
    2. Miło jest spotkać prawdziwych fanów, którzy nie godzą się z tym jak Disney niszczy Gwiezdne Wojny. Zapraszam Was na forum, na którym jest wielu fanów, którzy są wściekli na Disneya.


      Link do rozmowy na forum:
      http://star-wars.pl/Forum/Temat/18941 (Disney zmarnował nam życie!)

      Usuń
  3. Nie trzeba było czytać tej grafomanii. Ja się staram unikać. Co się przeczyta to się już nie odprzeczyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pełnej rozciągłości..

      Usuń
    2. Fani czytali bo to był kanon i nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że Lucas sprzeda prawa wielkiej korporacji, która to wszystko zniszczy :( Coś pięknego w moim życiu się skończyło. Czuję tak jakby Disney odebrał mi kawałek duszy...

      Usuń
  4. Jakieś merytoryczne komentarze poproszę. Lubię polemizować z ludźmi inteligentnymi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny artykuł, z którym się w pełni zgadzam. To co Disney zrobił z kanonem Gwiezdnych Wojen pokazuje nam, że wielkie korporacje mogą sobie pozwolić na deptanie wszelkich świętości. Kilka dekad tworzono uniwersum Gwiezdnych Wojen, a Lucas i Disney zniszczyli je dla pieniędzy. To smutne, bardzo smutne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Stek bzdur i głupot jeżeli mowa o EU i niektóre dzieła negowały się między sobą. Jeże autorowi boli dupę że Disney "niszczy Uniwersum Star wars" to zacznie zbierać pieniądzie zeby odkupywać prawa bo inaczej Disney będzie miał w dupie wasze marudzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że przedmówca jest zaliczany do zwolenników dziecinnego kanonu Disneya. Prezentujesz człowieku bardzo niski poziom kultury osobistej, myślę, że mój artykuł cię po prostu intelektualnie przerasta :) Założę się, że nie dałeś rady przeczytać do końca. Zapewne ograniczyłeś się do tytułu, no może do pierwszej linijki pod tytułem. Gdyby było inaczej to byłbyś w stanie podać merytoryczne uzasadnienia, jakieś przykłady, swoje tezy. Wiesz inteligentny człowiek najpierw czyta dany tekst, a potem z nim merytorycznie polemizuje.

      Podaj tam przykłady tego jak EU się wzajemnie wyklucza. Tylko proszę nie pisz o tym śmiesznym animowanym serialu Wojny Klonów, bo serial ten Disney wziął do swojego kanonu. Co więc w EU się negowało? Przeczytałem ponad 100 książek z EU więc jestem ciekaw twoich spostrzeżeń? Proszę podać tytuły książek i negujące się wydarzenia. Czekam, "ekspercie" :)

      Usuń
  7. I co z tego że napisze itak ty będzie przy swoim. Ja nie jestem takim fanatykiem Serii tylko zwykłem fanem który czyta sobie książki,komiksy grać w gry i oglądać filmy związane z Gwiezdnymi Wojnami dla rozrywki a nie być fanatykiem i mieć straszny ból dupy które uważają że skasowanie kanonu to wielka strata równa z spalenie biblioteki z Aleksandrii. Pogódź się Disney mają wszystkie prawa związane SW a ty nie możesz nic zrobić, jak ci tak zależy to nie uznawaj kanon Disneya po problemie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pogodzę się z tym, że 30 lat książek, komiksów i gier wyrzucono do kosza. Fabuła w EU została przerwana i już nie poznam dalszych losów Bena Skywalkera, Allany Solo, Tahiri Veili, Vestary Khai i wielu innych ciekawych postaci. Zamiast tego mam tandetę dla dzieciaków. Przecież to jest chore! Nigdy się nie pogodzę z tym co zrobił Disney, jest to korporacja, którą gardzę i której życzę wszystkiego co najgorsze.

      P.s. ludzi takich jak ja jest wielu. Zobacz rozmowę na forum:
      http://star-wars.pl/Forum/Temat/18941

      Usuń
    2. Jak jest tak wielu jak ty to do cholery zacznijcie zbierać pieniędzy na wykupienie praw SW o Disneya jeżeli naprawdę wam zależy nad starym kanonie.

      Usuń
  8. A skąd wiesz, że już nie zbieramy pieniędzy? Wiele osób zostało odartych z dzieciństwa, napluto nam w twarz i zniszczono to co uważaliśmy za kanon. Na forum, którego adres ci podałem mówi się nawet o pozwie zbiorowym przeciw Disneyowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładamy że pozywacie Disney do sądu i co dalej? Disney mają Armie prawników którzy już na początku rozprawy was rozwalą prawnie i już jesteście w przegranym pozycji. Jeżeli jakim cudem da wam wygrać z Disney i sąd zdecyduje lub na karze Disneyowi przywrócenie starego kanon to wtedy będzie wielki chaos raz trzeba uznać filmy od VII do VIII i obecne Seriale i książki które są wydawany od dniu "kasowaniu" starego kanonu za nie kanoniczne. I jeszcze trzeba od nowa nakręci trylogie VI - IX wg starego Kanonu ale problem jest w starym kanonem wszystkie wydarzenia są już zajęte przez książki i komiksy i inne media a nakręcenie filmu na podstawie książki oznaczyło dla Disneyowi złamanej jednej prawdopodobnej warunek umowę kupna praw Gwiezdnych Wojen OD G Lucasa. Przyczynie tego prawa znowu wróciły do Lucasa wraz z kasą kary za złamanie puktu umowy który Disney złamał.

      Usuń
    2. "Jeżeli jakim cudem da wam wygrać z Disney i sąd zdecyduje lub na karze Disneyowi przywrócenie starego kanon to wtedy będzie wielki chaos raz trzeba uznać filmy od VII do VIII i obecne Seriale i książki które są wydawany od dniu "kasowaniu" starego kanonu za nie kanoniczne".

      Tak jak napisałeś, trzeba wyrzucić na śmietnik historii cały kanon Disneya, potem należy przeprosić wszystkich fanów. Jeśli ktoś będzie chciał nakręcić (po kanonicznym epizodzie VI) jakieś filmy to oczywiście muszą być one zgodne z książkami i komiksami.

      Powiem ci, że to co zrobił Disney z mojego punktu widzenia jest po prostu obrzydliwe. Na tym świecie jest coś takiego jak moralność, Disney widocznie nie zna tego słowa i dlatego bez mrugnięcia okiem zdeptał ciężką pracę wielu ludzi (kilka dekad książek i komiksów). Wiesz, że na bazie tradycyjnych Gwiezdnych Wojen powstało kilka kościołów i ruchów filozoficznych? Wszystkie te kościoły i filozofie czerpały z kanonu (kodeksu Jedi), ba mało tego cały kodeks Jedi powstał dzięki książkom i komiksom, które Disney wyrzucił do kosza:

      Kodeks Jedi (powstał dzięki EU, które Disney wyrzucił do kosza):
      Za podstawę filozofii Jedi uważa się następujące słowa:

      Nie ma emocji – jest spokój.
      Nie ma ignorancji – jest wiedza.
      Nie ma namiętności (pasji) – jest pogoda ducha.
      Nie ma chaosu – jest harmonia.
      Nie ma śmierci – jest Moc.
      Jedi powinien żyć w pokoju ze swoimi emocjami i nie dawać się im kierować. Powinien dążyć do poszerzania swojej wiedzy. Powinien unikać przywiązań, które uniemożliwiają mu pełne oddanie się słuchaniu Mocy. Powinien również strzec życia innych istot, w szczególności tych rozumnych.

      Kodeks w tej formie został zapisany przez legendarnego mistrza Jedi Odan-Urra i był przekazywany przez setki lat. W późniejszym okresie usunięto jednak z niego czwartą linię.


      Chyba nie muszę Ci tłumaczyć, że powyższego kodeksu Jedi już nie ma bo Disney go zniszczył?

      A poniżej masz adres ruchu filozoficznego, który swoje nauki opiera na kodeksie Jedi (zniszczonym przez Disneya):

      http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/

      Sam widzisz, że kanon Gwiezdnych Wojen jest czymś wyjątkowym, jest to coś na czym się wychowały tysiące ludzi na naszej planecie, mało tego kanon jest fundamentem kilku religii i ruchów filozoficznych, które łatwo znaleźć w Internecie.

      Zastanów się nad tym wszystkim zanim następnym razem staniesz w obronie wielkiej korporacji jaką jest Disney.

      Usuń
    3. Nie mów że jesteś jednym z nich ;D

      Usuń
    4. Jeśli chodzi o wiarę to jestem praktykującym katolikiem, ale jakie to ma znaczenie? Odbierasz tamtym ludziom prawo do wyznawania takiej religii (w wielu krajach są to zarejestrowane religie, związki wyznaniowe). Każdy ma prawo do swojej wiary, nawet Świadkowie Jehowy, Mormoni i członkowie różnych kościołów Jedi. Ludzie światli są tolerancyjni dla różnych religii i poglądów.

      Nie rozumiem komentarza przedmówcy, jakieś odchodzenie od meritum rozmowy na to kto wyznaje jaką religię. na studiach miałem kumpla, który nawet nie był ochrzczony, znałem tez buddystów i ateistów. Sam jestem katolikiem. Członka kościoła Jedi jeszcze nigdy nie spotkałem, ale gdybym spotkał to bym go szanował tak jak każdego innego człowieka.

      Usuń
    5. Wiesz chyba cię polubiłem, ale niestety są sytuacje które musimy się pogodzić np. taka Jeżeli jesteś fanem Wiedźmina i gier tego cyklu to wiesz że nie dawno sapkowski (Twórca wiedźmina) powiedział że fabuła z wszystkich trzech gier na podstwanie cyklu Wiedźmina uważa za niekanon i też było wielkie Hurr durr mimo że AS jest prawowitym właścicielem i twórcą Wiedźmina do czasu aż nie przekaże lub sprzeda komu innemu.

      Usuń
  9. Witam wszystkich,
    na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Od wielu lat czytam książki, komiksy oraz gram w gry osadzone w uniwersum Star Wars. Tak samo jak autor niniejszego bloga ubolewam nad tym co Disney zrobił z kanonem, który praktycznie w całości wyrzucono do kosza. Wczoraj skończyłem czytać książkę pt.: „Apokalipsa” napisaną przez Troy Denninga. Książka ta stanowi ostatnią część cyklu Przeznaczenie Jedi. Akcja dzieje się jakieś 43-44 lata po bitwie o Yavin (ABY). Przeczytałem i jestem smutny, ponieważ kolejne książki już się nie pojawią. Disney zabronił dalszego rozwijania starego kanonu (tzw. EU – Expanded Universe). Teraz wszyscy pisarze mają się skupić na tworzeniu nowego kanonu Disneya.

    W ramach protestu postanowiłem nie oglądać i nie czytać Gwiezdnych Wojen w wykonaniu korporacji Disney. Prędzej z ich herezji obejrzałem trzy sezony serialu Rebelianci oraz film „Przebudzenie Mocy”. Przeczytałem też dwie ich książki. To co Disney zrobił z kanonem po prostu boli! Jak można było nazwać syna Hana Solo i Lei Ben (Kylo Ren)? Jak Disney mógł zrobić coś takiego?! Przecież do jasnej cholery w klasycznym kanonie (EU) Han i Leia mieli troje dzieci: bliźnięta Jacena i Jainę oraz młodszego Anakina.
    W EU Ben miał na imię syn Luka Skywalkera i Mary Jade!
    Tak lekceważący stosunek Disneya do kanonu zupełnie mnie zniechęcił, nie będę oglądał kolejnych filmów, nawet film Łotr 1 olałem. Trudno, skupię się na kupowaniu książek i komiksów z tradycyjnego kanonu (EU). Ostatnio udało mi się nawet kupić kilka kolejnych tomów komiksu „Dziedzictwo”.
    W prawdziwym tworzonym przez kilkadziesiąt lat kanonie (tzw. Expanded Universe), który brutalnie odrzucił Disney było tyle wspaniałych postaci: młoda Allana Solo, Vestara Khai, Wynn Dorvan, Tahiri Veila, Jaina Solo, Seha Dorvald, Abeloth, Darth Krayt, Corran Horn i wiele, wiele innych…
    Disney wyrzucając do kosza cały kanon, całe uniwersum zranił wielu fanów takich jak ja. To smutne, że Lucas dla pieniędzy pozwolił zniszczyć dzieło swego życia.

    Podsumowując napiszę tak: Dla mnie prawdziwe Gwiezdne Wojny to wszystko to, co powstało zanim Disney wyrzucił do kosza cały kanon. Dla mnie prawdziwe Star Wars to tylko i wyłącznie Expanded Universe.

    OdpowiedzUsuń