piątek, 27 grudnia 2013

Cuda Kościoła Katolickiego


Cuda Kościoła Katolickiego 

            We współczesnym świecie Polacy często są zagubieni. Ciągły "wyścig szczurów", szybkie tempo życia, wielość obowiązków, chaos informacyjny, brak pracy, lęk przed otwartym głoszeniem swoich poglądów itp. "cechy" czasów obecnych sprawiają, że ludzie często nie wiedzą w co wierzyć, nie wiedzą komu zaufać, nie potrafią się w tym wszystkim odnaleźć. Może mój artykuł pomoże choć jednej osobie, skłoni do refleksji nad znaczeniem Kościoła katolickiego dla Polski i świata, do refleksji nad polską tradycją, wiarą naszych przodków. Wiara katolicka jest piękna ale żeby dostrzec te piękno trzeba się zanurzyć w lekturze Pisma Świętego, szczególnie Nowego Testamentu oraz lekturze pism, które pozostawili nam różni mniej i bardziej znani święci, myśliciele, mistycy, kronikarze itp. Dopiero zebrawszy wszystko razem człowiek zaczyna rozumieć jak bogata i wspaniała jest historia i kultura chrześcijańskiej Polski, dopiero obudzenie w sobie miłości do książek, do badania przeszłości potrafi otworzyć serce człowieka na liczne cuda, których wielu nie dostrzega (lub nie chce dostrzec), a które jednak się wydarzyły w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat.
 
 
Film: Cud Eucharystii





Cuda w Lourdes
 
            Bernadetta Soubirous, córka ubogiego Franciszka i Luizy w 1858 roku doświadczyła serii objawień Matki Boskiej. Niezwykle wzruszająca historia jej rodziny, ich ubóstwo i silne przywiązanie do Kościoła katolickiego opisano już w wielu książkach[1] dlatego w tym miejscu skupię się na samych cudach do których doszło w Lourdes (południowo-zachodnia Francja). Matkę Boską Bernadetta nazywała "Piękną Panią", warto pamiętać, że to nie było jedno objawienie ale cała seria (łącznie 18) - pierwsze 11 lutego 1858 roku. Dnia 25 marca 1858 roku, podczas szesnastego objawienia, w święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, Piękna Pani powiedziała: "Ja jestem Niepokalane Poczęcie...". Do objawień dochodziło w grocie Masabielle, niedaleko Lourdes. Podczas objawień w grocie pojawiło się źródło wody. Od momentu jego pojawienia się zanotowano 6784 przypadki niewytłumaczalnych uzdrowień po obmyciu się w jego wodzie. 67 spośród nich Kościół uznał za cudowne. Ostatnim, 67. cudem było uznanie niewytłumaczalnego przez naukę uzdrowienia Anny Santaniello w 1952 roku[2].

 

Wybrane Cuda[3]:

1. Podczas jednego z objawień, dnia 1 marca 1858 roku tłumy zebrały się w grocie aby obserwować Bernadettę rozmawiającą z Matką Boską. Nie wiedzieli, że tego samego dnia doszło do cudu, który zostanie udokumentowany. Otóż o świcie "Catherine Latapie, w dziewiątym miesiącu ciąży, pod wpływem natchnienia i dzięki towarzyszącej jej przedziwnej mocy przejdzie na piechotę 7 kilometrów, by zanurzyć w wodzie z Massabielle sparaliżowane ramię. Odejdzie uzdrowiona i zaraz po powrocie do domu urodzi dziecko: syna Jana. Jej niezwykłe i nagłe uzdrowienie jest pierwszym zanotowanym cudem w Lourdes. Posłużył on jako potwierdzenie prawdziwości objawień (dekret biskupi z 1862r.)" - cytat z książki: Bujak Adam, Pereira nelson, Lourdes. Stolica Cudów, Kraków 2009, s. 9.

2. Ludwik Bouriette, kamieniarz, wskutek wadliwego nastawienia miny przy wysadzaniu skał, doznał okaleczenia prawego oka. Mimo zabiegów stan się stale pogarszał, tak że widział tym okiem już tylko jakby przez gęstą mgłę. Kiedy dowiedział się o źródle, jakie właśnie w Lourdes wytrysło w grocie, kazał córce przynieść z niego wody. Kiedy przemył nią oczy, zaraz przejrzał. Uradowany pobiegł zaraz do doktora Dozous, który go leczył od dawna. Ten nie chciał wierzyć. Napisał drobnym pismem w notesiku słowa: "Bouriette ma nieuleczalny paraliż oka i nie wyzdrowieje nigdy". Jakie było zdumienie lekarza, kiedy kamieniarz przeczytał w jednej chwili orzeczenie. Potwierdził ten fakt również dr Yerges z Tarbes, profesor fakultetu z Montpellier, u którego również Bouriette się leczył. Działo się to nazajutrz po ukazaniu się źródła, czyli 26 lutego 1858 roku.       

3. Lasserre, literat, również na oczy zaczął cierpieć. Mimo radzenia się najlepszych okulistów, zaczął tracić wzrok. Karol Fraycient, późniejszy minister wojny, protestant, prawie zmusił przyjaciela, by przyjął wodę z Lourdes. Obaj w cuda nie wierzyli. Kiedy został uleczony, poświęcił się studiom w Lourdes. Wydał książkę, w której z drobiazgową dokładnością zebrał fakty, które uważał za niezwykłe i cudowne.

4. 17 grudnia 1899 roku przyczepiono wagon pocztowy, w którym był Piotr Gargan, do pociągu pospiesznego, jadącego wieczorem z Bordeaux do Paryża. Skutkiem uszkodzenia maszyny pociąg stanął blisko Angouleme; tu wpadł na niego ekspress. Wagon pocztowy został zgruchotany, a Gargan wyrzucony na śnieg 18 metrów od toru. Znaleziono go dopiero nazajutrz i odniesiono w stanie bardzo ciężkim do miejscowego szpitala: miał złamany obojczyk, a od pasa był sparaliżowany. Bardzo cierpiał. Lekarze robili, co mogli, by ratować mu życie. Karmiono go tylko sondą. Wytoczono proces Towarzystwu Kolejowemu, które na mocy wyroku sądu zobowiązało się wypłacić poszkodowanemu jednorazowo sumę 600 000 franków i roczną rentę 6000 franków. Badali go lekarze Towarzystwa, którym zależało przecież, by wykazać, że stan poszkodowanego nie jest aż tak groźny. Rodzina modliła się za chorego. Ten jednak w żadne modlitwy nie wierzył. Kiedy mu zaproponowano udanie się do Lourdes, odrzucił radę. Dopiero uległ na błagania matki. Zaniesiono go do pociągu na noszach. Do sadzawki niesiono go przytwierdzonego do deski. Gdy go zanurzono, zemdlał. Gdy go jednak odwiązano, wstał o własnych siłach i po raz pierwszy od wypadku chodził. Lekarze nie stwierdzili ani śladu: stłuczeń, paraliżu, puchliny i gangreny. Żołądek przyjmował wszystkie pokarmy. Gargan był tylko niezmiernie wychudzony. Ukazanie się Gargana w Biurze Badań wywołało zdumienie. Przeszedł przez badanie 60 lekarzy, oglądało go kilku profesorów zagranicznych. Przez dłuższy czas był jeszcze pod obserwacją. Nie stwierdzono żadnego nawrotu choroby.

5. W pobliżu groty Massabielle mieszkał bardzo chory chłopiec.  Louis Justin Duconte-Bouhort był sparaliżowany od pasa w dół.  Miał zaledwie 18 miesięcy, wszystko wskazywało na to, że wkrótce umrze.  Jego zrozpaczona matka uznała kąpiel w cudownym źródełku za ostatnią szansę w zmaganiach z chorobą synka.  2. maja 1858 roku przybiegła z dzieckiem na ręku do groty i zanurzyła je w lodowatej wodzie na 15 minut. J ej zaufanie do Boga i Maryi było ogromne. Po tej kąpieli ciałko dziecka było bardzo wychłodzone, a chłopczyk nadal nie mógł poruszyć nóżkami.  Jednak po spokojnie przespanej nocy Louis wyszedł z łóżeczka i zaczął biec!...   A jeszcze dzień wcześniej nie mógł nawet siedzieć!  Bóg wysłuchał błagania jego matki i uzdrowił chłopca.  Obecny przy tym wydarzeniu doktor Vergez, profesor uniwersytetu w Montpellier, oficjalnie potwierdził przed Komisją Biskupią fakt niemożliwego z punktu widzenia medycyny uzdrowienia chłopca, który był o krok od śmierci.  8. grudnia 1933 r. Louis Justin Duconte-Bouhort, mając 77 lat, był honorowym gościem na uroczystości beatyfikacyjnej Bernadetty[4].

6. Słynny lekarz, Alexis Carrel (+ 1944), laureat nagrody Nobla (1912), jako młody lekarz został uproszony, aby wziął udział w pielgrzymce do Lourdes w charakterze opiekuna chorych. Wśród nich była Maria Bailly, którą badał wiele razy. Stwierdził stan płuc (gruźlica) beznadziejny. Był to rok 1903. Chora po zanurzeniu w wodzie źródła została natychmiast uleczona bez żadnych śladów choroby śmiertelnej.

            Stwierdził to Alexis własnoręcznym podpisem (wpierw opisał dokładnie chorobę). Za to został usunięty z uniwersytetu w Lyonie, gdzie dotąd pracował. Udał się do Ameryki i tam po latach jako dyrektor Instytutu Rockefellera zdobył sobie wszechświatową sławę i nagrodę Nobla. Wypadek niezwykłego uzdrowienia podziałał tak silnie na uczonego, że stał się niemal mistykiem. W książce: "Refleksje nad prowadzeniem życia", wydanej po jego śmierci (1950) pisze między innymi: "Choć niepojęte są te zjawiska, jednak jesteśmy zmuszeni przyjąć je za rzeczywiste. Biuro Orzeczeń Lekarskich w Lourdes zarejestrowało ponad 200 wypadków gruźlicy, ślepoty, zapalenia szpiku kostnego, raka i innych chorób organicznych, z których uzdrowienie zostało niezbicie stwierdzone".


W Lourdes oprócz uzdrowień miało miejsce szereg nawróceń.  Wielu ateistów i niedowiarków zwróciło się do Boga. Jednym z nich był lekarz, dr Agostino Gemelli.  Pobyt w Lourdes i wrażenia, jakich tam doznał spowodowały, że się nawrócił.  Wstąpił do zakonu franciszkanów, a swój majątek przeznaczył na ufundowanie kliniki w Rzymie.  W klinice tej kilkakrotnie, m.in. po zamachu na swe życie leczony był Ojciec Święty Jan Paweł II.

Sarkofag św. Bernadety w Nevers. Jej ciało do dnia dzisiejszego nie uległo rozkładowi, znajduje się w sarkofagu, który w żaden sposób nie hamuje procesu rozkładu ciała. Mimo tego faktu wygląda jak żywa, tak jakby spała. Święta Bernadeta Sourbirous, której objawiła się Matka Boska,  zmarła w roku 1879.
 
Cudowna woda z groty niedaleko Lourdes: Na zakończenie tego wątku warto napisać jeszcze kilka słów o cudownej wodzie, która (według osób doświadczających cudów) była główną przyczyną nadprzyrodzonych zjawisk. Pisałem już, że cudowne źródełko pojawiło się w grocie Masabielle podczas objawień. Czy była (jest) to jakaś magiczna woda o cudownych właściwościach? Otóż chemicy, którzy ją badali jednogłośnie stwierdzili, że jest to zwykła woda. Oddajmy jednak głos biskupowi Laurence, naocznemu świadkowi tamtych wydarzeń: "Chorzy spróbowali wody z groty i było to dla nich z pożytkiem; wielu z tych, których schorzenia opierały się najbardziej intensywnym kuracjom, doznało nagłego powrotu do zdrowia. Te nadzwyczajne uzdrowienia odbiły się szerokim echem. Chorzy ze wszystkich stron prosili o wodę z Massabielle... Nie możemy wyliczyć w tym miejscu wszystkich otrzymanych łask, stwierdzić trzeba natomiast, że woda ta uleczyła nieuleczalnie chorych, tych, którym nie dawano już żadnej nadziei. Uzdrowienia przyniosła im woda całkowicie pozbawiona jakichkolwiek naturalnych właściwości leczniczych, czego dowodzi raport z analizy przeprowadzonej skrupulatnie przez wybitnych chemików (...) nauka kiedy ją przebadać na powyższy temat, przynosi odpowiedź negatywną. Uzdrowienia te pochodzą więc od Boga. Istnieje więc ścisły związek między uzdrowieniami i objawieniem, objawienie jest od Boga, bowiem uzdrowienia noszą na sobie jego pieczęć. To zaś co pochodzi od Boga, jest prawdą! A zatem Ta, która się objawia, nazywając siebie Niepokalanym Poczęciem, i którą Bernadeta widziała i słyszała, jest Najświętszą Dziewicą!".


 

Święty Stanisław ze Szczepanowa i wskrzeszenie

rycerza Piotra
            Święty Stanisław ze Szczepanowa jest obok św. Wojciecha patronem Polski. Obaj są dla nas Polaków świętymi wyjątkowymi. Ze św. Stanisławem najczęściej kojarzy się dwa wydarzenia: jego męczeńską śmierć (został zabity podczas odprawiania Mszy świętej przez króla Bolesława Śmiałego) oraz wskrzeszenie rycerza Piotra. Te dwa wydarzenia widnieją najczęściej na licznych obrazach, ołtarzach, freskach itp. dotyczących świętego Stanisława. W tym miejscu chciałbym napisać kilka słów o drugim wydarzeniu[5].

            Biskup Stanisław żył w wieku XI i w roku 1079 został zamordowany. Po tym wydarzeniu z kraju wygnano króla Bolesława Śmiałego. Takie są fakty historyczne. Wiemy też, że król kazał poćwiartować ciało Stanisława, a potem dzięki cudownym wydarzeniom członki biskupa krakowskiego i tak w grobie się zrosły. Motyw ze zrośnięciem po śmierci ciała biskupa często wykorzystywano w okresie rozbicia Polski na dzielnice w latach 1138-1320. Wielu ówczesnych myślicieli (np. Mistrz Wincenty Kadłubek) wierzyło, że Rzeczpospolita odrodzi się tak jak odrodziły się członki biskupa Stanisława. To tak tytułem wstępu ponieważ tak jak pisałem w artykule tym chciałbym się bardziej zagłębić w cudowne wskrzeszenie rycerza Piotra.

            Kim był rycerz Piotr? Jak mogło dojść do jego wskrzeszenia? Przeciwnicy Kultu Świętych często zarzucają Kościołowi katolickiemu, że modli się do ludzi (tj. świętych). Prawda jest jednak taka, że w Kościele katolickim nikt nie modli (a jeśli tak robi to błądzi i przekracza naukę Kościoła) się do świętych. My katolicy modlimy się o wstawiennictwo świętych. Wierzymy, że prosząc świętego albo Matkę Boską o modlitwę są oni w stanie wyprosić dla nas u Pana Boga odpowiednie łaski. Jeśli wiara jest szczera, prawdziwa i niezachwiana to cuda się zdarzają. Wierzę w to głęboko. Jeśli podczas pielgrzymi np. do Częstochowy albo Lourdes chorzy (wierzący niezachwianie w uzdrowienie) wracają do zdrowia to czy niemożliwe jest to, że biskup Stanisław wymodlił powrót rycerza z zaświatów? Wszak szczera wiara góry przenosi - czyż Jezus tak nie nauczał? I czy nie mówił, że ludzie prawdziwie wierzący będą dokonywać rzeczy większych niż On sam podczas ziemskiego życia? ("Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą, węże brać będą do rak, i jeśli co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie" - Mk 16,17-18).

 
            Oddajmy teraz głos żyjącemu w XIII wieku Wincentemu z Kielczy, który napisał "Żywot większy" (Vita maior) oraz "Żywot mniejszy" (Vita minor) oba dotyczą świętego Stanisława ze Szczepanowa. Wincenty tak oto opisał historię wskrzeszenia rycerza Piotra z Piotrawina: "Pewnego razu święty biskup Stanisław pragnąć powiększyć dochody kościoła krakowskiego, wieś pewną leżącą na brzegu Wisły, a od rycerza Piotra zwaną Piotrawinem, kupił od owego rycerza za określoną sumę pieniędzy, wypłaconą w srebrze wedle obowiązującej wagi. Za życia owego Piotra dzierżył biskup tę wieś przez kilka lat jako prawy właściciel. Kiedy jednak rycerz Piotr zszedł z tego świata i pochowany został w pobliżu tamtejszego kościoła, bracia jego czy też najbliżsi krewni jako prawowici spadkobiercy zmarłego zaczęli się domagać od biskupa zwrotu tej ich dziedzicznej posiadłości (...) ".

            W dalszej części autor żywotów opisuje spór krewnych zmarłego z biskupem, ich zarzuty i próby odebrania biskupowi wsi. Później pojawia się król, który nie lubi biskupa (ten sam, który w 1079 roku go zabije). Wszystko ma rozstrzygnąć sąd królewski na którym biskup Stanisław ma przedstawić świadków potwierdzających, że w uczciwy sposób zakupił on wieś Piotrawin. Niestety świadkowie znając negatywne nastawienie króla boją się zeznawać w obronie biskupa Krakowa. Oddajmy ponownie głos Wincentemu z Kielczy: "Przybył również król, rycerze i rzesza wielka ludzi, którzy zgromadzili się na wiec. Biskup zaś zakończywszy obrządki wyszedł tak jak był ubrany w szaty pontyfikalne przed bramę kościoła, tam gdzie pogrzebany leżał Piotr, po czym polecił rozkopać mogiłę i otworzyć grób. Następnie ukląkł i ze łzami rzekł do Pana: "Zmiłuj się nad nami, Boże wszechmogący, który panujesz tak nad żywymi jak nad umarłymi! Broń sprawy Twojej i pomóż do zwycięstwa sprawiedliwości Twojej, ponieważ ludzie podeptali prawdę. Przywołaj prosimy cię Panie. z martwoty do życia sługę twojego Piotra, podnieś go z prochu nędznego (...) powstał z modłów, dotknął trupa pastorałem i rzekł mocnym głosem: "W imię Ojca i Syna i Ducha świętego! Piotrze, wstań, który śpisz i powstań z martwych, aby okazała się na tobie moc i działanie Trójcy świętej. Wstań - powiedział i wystąp na środek! Oddaj cześć Bogu, składając świadectwo prawdzie, aby wzmogła się ufność wiernych, a zamknęły się usta głoszących nieprawość". I od razu przy wszystkich Piotr podniósł się, a biskup podał mu rękę, pomógł wyjść z grobu i poprowadził go sam w krąg rady. (...) Król Bolesław przeto i jego współsędziowie stwierdziwszy prawdziwość dowodu i wiarygodność takiego świadectwa zgodnie przyznali biskupowi słuszność i bez czyjegokolwiek sprzeciwu przekazali wieś w jego całkowite posiadanie".

            W historii wskrzeszenia rycerza Piotra z Piotrawina niewątpliwie prawda, legenda i wiara wzajemnie się ze sobą mieszają. Faktem jest jednak to, że papież Jan Paweł II podczas swojego pontyfikatu często opowiadał o tym cudzie, podkreślając świętość Stanisława.

Święty Stanisław - cudowna woda w sadzawce: biskup Krakowa w 1079 roku został pochowany w krakowskim kościele na Skałce - obecnie Kościół św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Do kościoła przylega klasztor Paulinów. Kościół ten potocznie jest nazywany kościołem na Skałce. W jego podziemiach znajduje się krypta Zasłużonych, w której podobnie jak na Wawelu spoczywają wybitni Polacy - m.in. Józef Ignacy Kraszewski, Adam Asnyk, Stanisław Wyspiański, Czesław Miłosz.

            W ogrodzie przy klasztorze znajduje się sadzawka do której według legendy wpadł palec poćwiartowanego przez króla Bolesława Śmiałego biskupa Stanisława. Palec wyłowiono, a woda w sadzawce od tamtej pory uchodzi za cudowną, podobno woda ta: "uzdrawia, zwłaszcza przypadłości oczu i chorób skórnych" (źródło cytatu: kliknij) podobnie jak w wielu sanktuariach maryjnych ludzie pijący wodę doświadczają licznych uzdrowień i innych małych lub większych cudów.

           
Cuda w Łąkach Bratiańskich

            Jest w Polsce mała kraina historyczna zwana Ziemią Lubawską. Nie wiem czy wiecie ale istniejące na jej terenie dwa kulty Matki Boskiej w Lipach (za miastem Lubawa) oraz w Łąkach Bratiańskich (na północ od Nowego Miasta Lubawskiego) są starsze od kultu Matki Boskiej w Częstochowie. Oba sięgają swoimi legendarnymi początkami do XIII wieku. Nie jest moim celem opisywanie ich w tym artykule. Chciałbym się skupić tylko na cudownych wydarzeniach, a osoby zainteresowane szerzej historią tych wyjątkowych miejsc zachęcam do przeczytania poniższych artykułów:




Łąki Bratiańskie - Dawniej zwane "Częstochową Północy" - http://ziemialubawska.blogspot.com/2010/02/aki-bratianskie-dawniej-zwane.html
 

 

Matka Boża Lipska - Pani Ziemi Lubawskiej -




            Czy tak liczne, podane niżej cuda, nie są dowodem prawdziwości objawień maryjnych? Zakon Franciszkanów, których sprowadził do Łąk Bratiańskich w pierwszej połowie XVII wieku Paweł Działyński (starosta Bratiański rezydujący na zamku w Bratianie) zanotował wiele nadprzyrodzonych, zwanych cudami wydarzeń. Oto niektóre z opisów zachowanych w kościelnej kronice. Dodatkowym dowodem są wota dziękczynne, z których wiele dotrwało do naszych czasów (można je obejrzeć w Kolegiacie pw. św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim):

 

Spis cudów w Łąkach Bratiańskich[6]:

            W 1631 roku cudowna figura uzdrowiła Pawła Działyńskiego, fundatora klasztoru, który został dotknięty „hirargą podagrą”. Według opisów przewieziono go do Łąk, gdzie ofiarował się Matce Bożej. W rezultacie powrócił pieszo do zamku w sąsiednim Bratianie.

            W 1644 roku dwaj ślepi odzyskali w Łąkach wzrok, a dwaj chromi sprawność chodzenia.

            W 1644 roku kronikarz odnotował jeszcze Dorotę Wołowską, która zachorowała śmiertelnie. Jej syn – kanonik kapituły chełmżyńskiej przyjechał do Łąk Bratiańskich, by prosić gwardiana o ofiarowanie matki Madonnie Łąkowskiej. Uzdrowiona matka przyjechała później na to miejsce zostawiając w podzięce wotum w postaci srebrnej tabliczki.

            W 1666 roku został cudownie uzdrowiony Mikołaj Narzymski z choroby nogi i serca, ofiarował potem wota w kształcie nogi i serca.

            25 czerwca 1669 roku przywieziono do Łąk Mariannę Ziółkowską z Prus Książęcych po całorocznej chorobie. Po spowiedzi i Komunii św. przed wizerunkiem Maryi „zdrowo wyszła z kościoła bez niczyjej pomocy”.

            We wsi Jafty, milę przed Prabutami uzdrowiony został od ciężkiej choroby pewien heretyk o nazwisku Gościnny, którego matka – katoliczka pielgrzymowała w tej intencji do Łąk Bratiańskich.

            Srebrny krzyżyk jako wotum ofiarowała pani Białobłocka z Babalic (Ziemia Lubawska), która, po uprzednim ofiarowaniu się Madonnie Łąkowskiej, została uzdrowiona z ciężkiej choroby. Działo się to w roku 1671.

            Kwiecień 1672 roku był wyjątkowy dla Teresy Sosnowskiej z Grodziczna, która została uzdrowiona z ciężkiej choroby spowodowanej komplikacjami porodowymi. Kobieta w podzięce ofiarowała wotum w postaci srebrnej tabliczki.

            O. Ignacy Zbyliński, gwardian podgórski był podczas odpustu w Łąkach świadkiem uzdrowienia chromego chłopca. Kula, którą się podpierał pozostała jako wotum.

            W 1674 roku Krzysztof Sołtys (nazwisko) z Brzozia Polskiego odzyskał wzrok.

            Jan Kazimierz Gierdwel z Wielkiego Księstwa Litewskiego (powiat wilkomirski) niewidomy na jedno oko został (16 lutego 1675 roku) uzdrowiony podczas odsłonięcia obrazu.

            Teresa Działyńska, córka starosty Działyńskiego została w roku 1675 cudownie uzdrowiona, a jej ojciec jako wota ofiarował klasztorowi franciszkanów w Łąkach Bratiańskich cztery duże obrazy.

            W 1675 roku odnotowano uzdrowienie z ciężkiej ślepoty Katarzyny z Dobrzejewic z ziemi dobrzyńskiej.

            Paweł Dreszler chorował przez prawie cały rok. Uczyniwszy ślub, że nawiedzi to cudowne miejsce, wyzdrowiał.

            W 1685 roku doznał cudownego uzdrowienia z choroby (puchlina) Jan Kazimierz, a Urszula z Dłotowa (koło Mławy) chodząca o kulach została uzdrowiona – kule zostawiła jako wotum w kościele.


            Powyższe cuda wybrałem z książki: Korecki Andrzej, Sanktuarium Maryjne w Łąkach Bratiańskich, Pelplin 2002, s. 42-46. Oczywiście jest ich więcej, myślę jednak, że na potrzeby niniejszego artykułu wystarczy kilka cudów przytoczonych powyżej.

 
 

Cejrowski opowiada o cudach Matki Boskiej w Guadalupe - http://www.youtube.com/watch?v=w1DLpSqcWW8
 

       


[1] Bujak Adam, Pereira Nelson, Lourdes - Stolica cudów, Kraków 2009; http://www.marypages.com/bernadettePolski.htm
 
[5] Bujak Adam, Patron Narodu, tekst Krzysztof Czyżniewski, Kraków 2012.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz