piątek, 21 czerwca 2013

Ile pogaństwa jest w Kościele katolickim?


Na samym początku chciałbym wyjaśnić, że Kościół największą władzę i realne wpływy posiadał w IV i V w.n.e., czyli u schyłku epoki starożytnej. Wraz z upadkiem świata starożytnego (z wyjątkiem cesarstwa wschodniorzymskiego) tereny Europy zostały opanowane przez ludy barbarzyńskie. Barbarzyńcy palili miasta, wsie i święte księgi. Gdyby nie Arabowie tłumaczący dzieła starożytnych filozofów oraz Irlandczycy, którzy kochali manuskrypty (średniowieczne księgi pisane ręcznie) to prawdopodobnie w Europie chrześcijaństwo i wiedza starożytnych by się nigdy nie odrodziły. Warto pamiętać o tym ile zawdzięczamy Arabom oraz Irlandczykom. 

Kolejny wzrost znaczenia i władzy zdominowanego przez barbarzyńców, a potem władzę świecką (szczególnie Karolingów) Kościoła nastąpił dopiero w XI wieku, za pontyfikatu Leona IX (papież: 1049-1054) i Grzegorza VII (papież: 1073-1085) Kościół zaczął się reformować i wymykać wpływom władz świeckich (cesarzy i królów). Piszę o tym w celu wyjaśnienia wszystkim, którzy oskarżają Kościół za robienie czegoś w okresie między wiekiem VI - XI. Są to oskarżenia w znacznym stopniu bezpodstawne. Oczywiście w okresie tym zdarzali się papieże tacy jak Grzegorz Wielki, narodził się zakon benedyktynów, doszło do renesansu karolińskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że Kościół największą władzę zdobył na przełomie XI - XIII wieku.




W średniowieczu, od XI - XII wieku wielu kaznodziejów udawało się z misją głoszenia swoich nauk do prostych ludzi oraz możnych.  Pierwszą kobietą, która odbyła podróż kaznodziejską była mistyczka, zielarka, jedna z najwspanialszych postaci średniowiecza, św. Hildegarda z Bingen. Jeśli ktoś chciałby poznać bliżej tą wyjątkową kobietę to zachęcam do przeczytania tego artykułu: Święta Hildegarda z Bingen.


Na naszych terenach, w późnym średniowieczu kaznodzieje bardzo często spisywali kazania po polsku, a ich odbiorcami byli kupcy, mieszczanie, żebracy i chłopi. Kazanie było dla nich jedną z okazji do zetknięcia się z "naukami" głoszonymi przez osobę wykształconą. Ludzie prości, nawróceni Słowianie, Prusowie i inni mimo przyjęcia chrześcijaństwa często dalej wierzyli w istnienie Żmija (smoka), rusałek elfów, biesów, czarów, utopców, strzyg, wampirów i wielu innych. Duchowni nie chcieli (Albo nie byli w stanie) wywracać prostym ludziom całego świata do góry nogami. Nie zabraniali im np. wiary w smoki ale podkreślali, że muszą być to istoty piekielne skoro zieją ogniem. Natomiast jednorożec symbolizował Jezusa Chrystusa - istotę czystą i bez grzechu. Wierzono, że róg jednorożca oczyszcza ciało z chorób. Często malowano dziewicę, której na kolanach głowę kładzie jednorożec - obrazy takie często symbolizowały Matkę Boską i Jezusa Chrystusa.





Kaznodzieja to co mógł odrzucał, a to co nie było takie złe (np. jednorożec, elfy) starał się "przerabiać" na chrześcijaństwo. Warto jednak podkreślić jeden fakt. Jak ateiści atakują, że w kościele i w naszych zwyczajach przetrwało wiele pogańskich zwyczajów to warto wiedzieć, że Kościół świadomie pozwolił im przetrwać. 

Pogańskie wierzenia dzięki Kościołowi się "ucywilizowały" i po prostu stały się "dobre". Polecam książkę pt: "Nauczanie kaznodziejskie w Polsce późnego średniowiecza" autorstwa Krzysztofa Brachy. Warto poczytać fachową literaturę i zrozumieć czym w Kościele katolickim była asymilacja pogańskich zwyczajów.

Kaznodzieja miał trudne zadanie, ponieważ jedne pogańskie wierzenia musiał kategorycznie odrzucić, a inne starał się zasymilować z naukami Kościoła. Dzięki tego typu asymilacjom (połączeniom) do dnia dzisiejszego przetrwał zwyczaj polewania się wodą w Lany Poniedziałek, puszczanie wianków w Noc Świętojańską, w pewnym sensie w Kościele katolickim  przetrwał szacunek do natury i lasów (dla pogańskich Prusów i Słowian, naszych przodków, drzewa, kamienie, rzeki i cała przyroda były święte). Papież Benedykt XVI  mówił dużo o św. Hildegardzie z Bingen, która żyła w XII w. i była zielarką (dziś nazwalibyśmy ją zwolenniczką medycyny ludowej). Zwróćcie też uwagę na to jak dużo o ekologii mówi obecny papież Franciszek. Zresztą przyjął on imię św. Franciszka z Asyżu, który żył na przełomie XII i XIII w. i jest uważany za pierwszego ekologa.

Warto pamiętać, że wśród doktorów Kościoła, świętych i zwykłych duchownych wiele postaci pisało o szacunku do przyrody. Wspomniany św. Franciszek z Asyżu jest wręcz uważany za prekursora ekologii, który często pisał, że przyroda, rzeki, lasy, ptaki i inne zwierzęta są jego braćmi. O szacunku do przyrody pisał też św. Augustyn, pisała święta Hildegarda z Bingen. Naprawdę takich postaci w Kościele jest wiele więc zamiast atakować Kościół lepiej jest praktykować religię katolicką i zwracać uwagę właśnie na tych świętych. Wiele też zależy od papieża. Np. obecny papież Franciszek wydaje się być wręcz zafascynowany postacią św. Franciszka z Asyżu i tak jak on często naucza o ekologii. Poprzedni papież Benedykt XVI z kolei często odwoływał się do św. Augustyna i (trochę nieśmiało ale jednak) do Kościoła przed soborem watykańskim II.

Poza tym Benedykt XVI uczynił świętą Hildegardę z Bingen doktorem Kościoła, co oznacza, że jej pro-ekologiczne przesłanie - szacunek dla przyrody, zdrowa dieta, ziołolecznictwo itp. zyskują w Kościele coraz większe uznanie. Praktyki biczowania, ascezy i umartwiania ciała ustępują naukom św. Hildegardy z Bingen, która mówiła, że choroba nie jest łaską daną od Boga ale znakiem, że coś jest nie tak z organizmem i naszym życiem. Jeśli dbasz o swoją wiarę i ciało to powinieneś być zdrowy, a jeśli chorujesz to oznacza, że coś robisz źle.




Katolików, którzy przejmują się zarzutami o to, że w Kościele katolickim są praktykowane pogańskie zwyczaje, ludzi wątpiących, osoby zafascynowane New Age i całą resztę zachęcam w tym miejscu do przeczytania książki wybitnego intelektualisty Ojca Josepha - Marie Verlinde pt: "Antychrześcijańskie oszustwa od apokryfów do Dana Browna".


 Oto filmy z Ojcem Verlinde w roli głównej:






2 komentarze:

  1. Poszukiwaczu Prawdy. Proszę Cię tylko o przeczytanie w całości tego artykułu http://rodzimawiara.org.pl/ksiaznica/artykuly/26-pogaskie-boe-narodzenie.html i uczciwe wypowiedzenie się na jego temat. Bardziej do mnie przemawia ten ze strony Rodzimej Wiary niż z Twojego bloga. Z wyrazami szacunku. Nie mam zamiaru obrażać Chrześcijaństwa bo uważam że ma swoje wady jak i zalety. Szanuje tą religię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ateistami to porażka. Z nimi się nie dogadasz, na wszystko zamknięci. Ja jako zwolennik Rodzimej Wiary, Słowiańskiej, nie wierzę w Bogów. Bo tu nie o to chodzi. Uważam że jest wyższa istota, Bóg, dusza, jak i życie po śmierci. Jednak nie wierzę w jakieś piekło czy czyściec. Ja osobiście nie szanuje tylko najbardziej rasistowskiej religii jaką jest Judaizm, czytałem dużo na temat Żydów. Jako przykład ich negatywnych działań można podać odcinanie nosów Żydówkom wiążącym się z Europejczykami w średniowieczu, uważanie się za naród wybrany, najwyższą rasę, jak i obecnie obozy koncentracyjne w Palestynie i wspieranie syryjskich antychrześcijańskich rebeliantów, radykalnych muzułmanów (domyślam się że wspierają ich tylko po to by później mieć pretekst żeby najechać na ten kraj). Obecnie rządzą tam Alawici składający życzenia świąteczne chrześcijanom i uznający Jezusa za proroka. Drugą religią której jestem przeciwny jest muzułmanizm, ten radykalny, który krzywdzi kobiety, pozwala facetowi mieć kilka żon i dąży do Islamizacji Europy. Szanuje kraje Muzułmańskie jak np. Syria (Alawici) i Iran, które mają swoją kulturę i nie chcą jej narzucać innym. Dzięki za miłą odpowiedź : ).

      Usuń