niedziela, 10 lutego 2013

Góra Ararat i tajemniczy statek

http://mseb.blox.pl/2010/02/Budowa-Arki-Noego.html
Jako katolik chciałbym napisać, że niniejszy film w sposób jednoznaczny dowodzi istnienia Arki Noego na północnym krańcu szczytu Ararat. Widziało go wielu świadków, zrobił mu zdjęcia francuski satelita, widzieli go piloci wielu samolotów, car Mikołaj II w 1917 roku wysłał potężną ekspedycję, która miała zmierzyć ów tajemniczy statek. Ekspedycja zakończyła się sukcesem, potwierdzono istnienie statku ale niestety działo się to w przeddzień rewolucji, która obaliła jego rządy. W XIX wieku rząd turecki wysłał ekspedycję, która potwierdziła istnienie Arki ale wówczas nikt się tym nie przejął ponieważ w Europie trwał zachwyt teorią ewolucji niejakiego Darwina. 
 
Dowody wydają się wskazywać jednoznacznie, że zapis Biblii jest w pełni wiarygodny, a statek na szczycie Góry Ararat jest Arką Noego. Jako katolik chciałbym tak napisać ale jako historyk muszę Wam trochę namieszać. Muszę oprzeć się na innych, wcześniejszych od Biblii źródłach historycznych. Otóż już ojciec Joseph Marie Verlinde w książce "Antychrześcijańskie oszustwa" zauważył, że nawet jeśli by znaleziono Arkę Noego to możliwe, że w jej wnętrzu znajdowałby się pozostałości kultury sumeryjskiej. 

Już Wam tłumaczę o co chodzi. Otóż mit Wielkiego Potopu zalewającego całą ziemię (często pod pojęciem "ziemia" rozumiano jakiś obszar, państwo, królestwo itp.) występuje w wielu kulturach. Bogowie albo Bóg zsyłający Potop występują m.in. w mitach greckich, u Majów, Azteków, w Chinach, a nawet w Korei. Jednym z najstarszych źródeł opisujących Potop jest datowana na II tysiąclecie p.n.e XI tabliczka "Eposu o Gilgameszu". W tym miejscu dodam, że jeśli chodzi o Biblię to najstarszy jej fragment Pieśń Debory z Księgi Sędziów został spisany w XII wieku p. n.e. Tak więc babiloński mit o Potopie spisano prędzej niż mit Biblijny.
 
Gilgamesz był młodym królem Uruku, według babilońskiego mitu był w dwóch trzecich bogiem i w jednej trzeciej człowiekiem. W Historii o Potopie z Niniwy zapisanym na wspomnianej glinianej XI tabliczce, która jest starsza od Biblii czytamy, że "Utnapisztim opowiada historię o potopie Gilgameszowi. Uderzające są parabele z biblijną opowieścią o potopie. Utnapisztim jest obywatelem miasta Szurupak. Otrzymuje od boga Ea wiadomość, że bogowie zamierzają zesłać potop. Ea nakazuje mu budowę statku i podaje jego dokładne wymiary. przestrzega, aby powiedział  ciekawskim współmieszkańcom, że przygotowuje się do zamieszkania u boga Ea w jego wodnej siedzibie pod ziemią. Kiedy arka jest już gotowa wypełnia ją członkami swojej rodziny, srebrem i złotem, oraz wszystkimi gatunkami żywych istot. W naznaczonym czasie tamy zostają przerwane, wody wzbierają i zaczyna się ulewa. Burza jest tak straszna, że nawet bogowie "kulą się jak psy". Siódmego dnia wody potopu opadają, i kiedy Utnapisztim wygląda na zewnątrz, zdaje sobie sprawę, że statek osiadł na twardym gruncie. Wypuszcza gołębia, który nie znajdując miejsca, gdzie mógłby spocząć, powraca do arki. Również jaskółka powraca z niczym. W końcu wypuszcza kruka, który fruwa dookoła, pożywia się i nie wraca do łodzi. Utnapisztim wychodzi wraz z rodziną na zewnątrz i składa ofiarę, wydając ucztę i paląc kadzidło. "Bogowie czując słodki aromat zbierają się jak muchy wokół kapłana i jego ofiary". Przybywa bogini stworzycielka, opłakując zagładę swych podopiecznych [ludzi] i przysięga, że nigdy nie zapomni tego co się wydarzyło. Obwinia Enlila za niemal zupełne wyniszczenie ludzkości. Choć Enlil jest srodze rozgniewany, że jedna ludzka rodzina uszła z życiem, Ea ucisza jego gniew i wyznaje, że to on właśnie obmyślił całą sprawę. Ułagodzony Enlil błogosławi Utnapisztima i jego żonę i obdarza ich życiem wiecznym" - źródło cytatu: "Mitologie świata", redaktor prowadzący Arthur Cotterell, s. 20.

Mamy tu kilka porównań do Potopu Biblijnego. Utnapisztim w wersji babilońskiej jest odpowiednikiem Noego z mitologii biblijnej. Obaj budowali taką samą arkę, z tą różnicą, że Noe pływał o wiele dłużej. W Biblii deszcz przestał padać dopiero po 40 dniach, a gdy po wielu tygodniach wody opadły w górach Ararat. Noe po Potopie żył jeszcze 350 lat i zmarł w wieku lat 950. Natomiast bohater mitu babilońskiego razem z rodziną został obdarzony życiem wiecznym. istnieje więcej podobieństw ale nie jest moim celem wymienianie ich wszystkich. Moim celem było zarysowanie pewnego sposobu rozumowania, który jest dokładnie wyjaśniony we wspomnianej książce ojca Josepha Marie Verlinde pt: "Antychrześcijańskie oszustwa". Ojciec Verlinde moim zdaniem jest jednym z najwybitniejszych chrześcijańskich myślicieli XX i XXI wieku. Człowiek, który najpierw zanurzył się w Filozofii Wschodu, a potem nawrócił się na katolicyzm. Jego wiedza o New Age, medytacji i oczywiście Biblii jest ogromna. 
 
Zakończenie:
Wspomniałem Wam o ojcu Verlinde ponieważ w swojej książce wyjaśnia on jak powinniśmy rozumieć Biblię. Biblia jest pełna alegorii, przenośni oraz tzw. mitów biblijnych i nigdy nie powinniśmy o tym zapominać. Nie można też zapomnieć, że w Starym Testamencie, szczególnie w Księdze Rodzaju (zwanej też Genesis) jest wiele zapożyczeń od innych kultur. Musimy się wczuć w rolę ludzi spisujących Księgę Rodzaju z mitem stworzenia świata i Potopu. Ludzie ci (mimo boskiego natchnienia) opierali się na ustnych opowieściach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Tak więc Semici (starożytne plemiona żydowskie wierzące w jednego Boga - Jahwe) zaczerpnęli (a raczej usłyszeli) w pewnym momencie swojego życia stary mit o Potopie i wszczepili go do swoich licznych opowieści. Oczywiście dla nich było logiczne, że ten Potop musiał zesłać ich Bóg (ponieważ tylko w niego wierzyli). Tak samo z różnymi opowieściami czyniły inne ludy, Grecy, Rzymianie, starożytni babilończycy, Sumerowie i inni. Każdy wierzył, że to jego Bóg (albo bogowie) stworzył świat, i każdy po swojemu tłumaczył opowieści o Wielkim Potopie. Ciekawostką jest fakt, że wszyscy wierzyli, że taki Potop kiedyś faktycznie nastąpił i w każdej kulturze wierzono, że przeżył ktoś, kto później dał ludzkości "nowy początek" Nie jestem biblijnym egzegetą, ani historykiem epoki starożytnej dlatego poprzestanę na tym krótkim zarysie i zaproszę Was na film. Mam nadzieję, że Wam za dużo nie namieszałem swoimi przemyśleniami :)
 
 

P.s. obrazek na początku artykułu podebrałem z tego bloga: http://mseb.blox.pl/2010/02/Budowa-Arki-Noego.html  mam nadzieję, że autor się nie obrazi :)

5 komentarzy:

  1. oooo ciekawie tutaj (:
    obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesuję się starożytnością i ogólnie rozumowaniem Biblii. Ludzie często nie są świadomi, że należy nie brać jej momentami "dosłownie". Cóż...nawet będąc wierzącym należy myśleć.
    Bardzo ciekawy blog! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję! Fajnie, że są jeszcze blogi przy których można dumać :)

      Usuń
  3. Nie znam prac ojca Verlinde, nie wiem, czy pomagają zrozumieć Biblię, czy tylko czasy i ludzi wówczas żyjących. To może może być pasjonujące dla historyków. A wierzący? Będą bardziej wierzyć znając kontekst historyczny? Swego czasu czytałam książki prof. A. Świderkówny i cieszyłam się, że dzięki nim więcej rozumiem z Arcydzieła. Byłam w błędzie, gdyż każde opracowanie w większym lub mniejszym stopniu kierunkuje interpretację. A Biblia jest dziełem, które ma przemawiać do człowieka. Zatem należy ją czytać po wielokroć, uważnie, wówczas może i do nas przemówi.
    Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tego komentarza. Twój post jest ciekawy, dlatego sobie pozwoliłam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, najpierw chciałabym podziękować Ci za komentarz pozostawiony u mnie na blogu :)
    Przeczytałam kilka Twoich postów i muszę przyznać, że podziwiam
    Cię za wytrwałość z jaką tworzysz bloga. Masz niebanalne zainteresowania, to bardzo dobrze, że w tym świecie, bądź co bądź tandety, są osoby, które zajmują się czymś, co bez wątpienia istnieje, ale nie jest widzialne gołym okiem. Deklaruję swoją "obecność" na tymże blogu :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń