poniedziałek, 24 grudnia 2012

UFO w Biblii?

Poniższy artykuł stanowi uzupełnienie mojego posta pt. "Czy Aniołowie byli kosmitami?". Oczywiście nie zaliczam się do zwolenników Ericha von Dänikena co jednak nie oznacza, że go przekreślam. Każda teoria powinna mieć prawo do brania udziału w naukowej dyskusji. Poniższy artykuł pochodzi z serwisu Katolik.pl i polemizuje (a właściwie pokazuje błędy) z "kosmicznymi" poglądami m.in. Dänikena. W tym miejscu warto zaznaczyć, że szwajcarski pisarz mimo krytyki profesorów, archeologów, biblijnych egzegetów cały czas jeździ po świecie i opowiada historie, które dla niewykształconych ludzi mogą się wydawać prawdziwe. Oto Link opisujący jedną z jego wizyt: Daniken we Wrocławiu.


Treść artykułu pokazującego błędy Dänikena:
Zwolennicy istnienia cywilizacji pozaziemskich powołują się często na Biblię. Wykorzystują fakt, że w Piśmie Świętym występuje wiele symboli, metafor, alegorii. Takie stanowisko prezentują m.in. M. Agrest, C. Sagan, W. Drake, M. Morfill, J. Blumerich czy Erich von Däniken, który z zawodu jest hotelarzem, z zamiłowania "naukowcem"- amatorem. Już to zniechęca do uznawania go za jakikolwiek autorytet w dziedzinie nauki. Podobnie jest ze sprawą podejścia pana Dänikena do Pisma Świętego, którym często posługuje się, aby dowieść swych teorii. Ogólnie założenia Dänikena i osób o podobnych poglądach można sprowadzić do kilku twierdzeń:
- przed czasami prehistorycznymi istniały na Ziemi, pochodząc z innych planet, wysoko rozwinięte cywilizacje.
- człowiek to genetyczny twór Panów Kosmosu ukształtowany na ich podobieństwo w laboratorium utworzonym na Ziemi (biblijny Raj).
- Biblia to dziennik pokładowy tychże Istot Pozaziemskich, szczególnie Stary Testament, w którym aż roi się od opisów statków kosmicznych (chwała Pańska, rydwany Boże itd.).
- celem człowieka jest rozwinięcie takiej cywilizacji, by mógł on odbywać dalekie podróże w kosmos i zakładać nowe cywilizacje na innych planetach.
 Nie mam zamiaru wdawać się w dysputy na tematy bardziej szczegółowe, jakimi są przede wszystkim rzekome dowody naukowe mające potwierdzać powyższe twierdzenia. Zatrzymam się natomiast przy sprawie wykorzystywania do tych spekulacji Biblii.

Najpierw kilka słów na temat tego, jak ludzie z kręgów ufologicznych i scjentologicznych patrzą na Biblię. Ich odmienna interpretacja Pisma Świętego bierze się (według nich) z samej Biblii. Już czytając Rdz 1, 26 dostrzegają biblijne kłamstwo: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Skoro bogów było więcej - twierdzą - to nie może być Boga, o jakim mówi chrześcijaństwo. W dalszej konsekwencji prowadzi to do negacji i odrzucenia Kościoła. Odrzucają wszelką wiarę w jakiekolwiek Objawienie, ufając tylko własnemu doświadczeniu i nauce.

Tu dochodzi do absurdu - odrzucają Pismo Święte jako naukę objawioną przez Boga, a jednocześnie przyjmują je jako najważniejszy i konkretny dowód na życie i działalność na Ziemi istot z innych planet. Sam Däniken pisze: "W kościołach wbrew zdrowemu rozsądkowi głosi się, jakoby Biblia była natchniona przez Boga i zawierała Słowo Boże." (Objawienia, Warszawa 1986, str. 79)
Tutaj możemy dostrzec wyraźnie absurd ufologów: Däniken odmawia Biblii charakteru natchnionego - a zarazem bazuje na informacjach w niej zawartych jak na wynikach doświadczeń naukowych.
Niepamiętna tradycja na autora niemal całego Pięcioksięgu, wskazywała Mojżesza. Jako że to on wyprowadził Izraelitów z Egiptu, nie mógł więc być świadkiem stworzenia świata (nie mógł słyszeć tych słów Boga z Rdz 1,26, bo musiałby istnieć jeszcze przed powstaniem całej rzeczywistości stworzonej, również ziemi).

Jeśli bez wiary popatrzymy na "oczywistość" takiego "dowodu naukowego", okaże się on wręcz "dokumentalną bzdurą". Jednak dla ufologa ma wartość naukową. Takie wykorzystywanie Objawienia prowadzi do wyszukiwania wyrwanych z kontekstu wydarzeń biblijnych, które mogłyby potwierdzać ich (rzekomo spójne ze współczesnym stanem nauki) myślowe konstrukcje. Ufolodzy nie liczą się natomiast z faktem, że mimo wszystko pozostają one jednak niezgodne z prawdą. Podam tu kilka - według nich koronnych - argumentów, którymi się oni posługują.


Co można znaleźć w Biblii
Däniken twierdzi, że kilka tysięcy lat temu na Ziemi wylądowali kosmici. Dokonali zabiegu mutacyjno-genetycznego i stworzyli człowieka. Następnie zapłodnili kilka wybranych kobiet. Świadczyć o tym mają słowa ze Starego Testamentu: "A o owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły." (Rdz 6,4)
Tymczasem nawet z przypisów "zwykłej Tysiąclatki" (tzn. tekstu Pisma świętego Biblii Tysiąclecia) można dowiedzieć się, że chodzi tu o ludzi odznaczających się wysokim wzrostem, Setytów, pochodzących od Seta, syna Adama, wymienionego w rodowodzie Jezusa. Setyci zaś chętnie łączyli się z pięknymi Kainitkami. To komu więc wierzyć - egzegetom, zajmującym się profesjonalnie tekstem biblijnym czy osobie bez odpowiedniej wiedzy i odrzucającej Biblię jako pismo natchnione? Z właściwą odpowiedzią nie powinniśmy mieć chyba kłopotu.

Kolejna sprawa - wyjście Izraelitów z Egiptu. Według Dänikena to przykład potwierdzający, iż Mojżesz był wybrańcem kosmitów. Ci bez przerwy mu pomagali, używając różnych urządzeń (tych Däniken wymienia mnóstwo, np. maszyna do robienia manny, radio, za pomocą którego Mojżesz się z nimi kontaktował, reaktor jądrowy ukryty w Arce Przymierza, co miało by być powodem śmierci przy zetknięciu się z nią, lasery do roztrzaskiwania skał, w celu dostania się do wody i wiele, wiele innych). Ten upust fantastyki jest tutaj aż nazbyt widoczny (zob. np. Rdz 16 wraz z przypisami).
Przykładem a zarazem dowodem potwierdzającym w Biblii istnienie kosmitów ma jakoby być Księga Ezechiela. W Księdze tej pojawia się obraz "chwały Pana", rydwanu Bożego. Dokładne wyjaśnienie ich znaczenia wymagałoby kilku dogłębnych artykułów, dlatego szczególnie zainteresowanych odsyłam do lektury Księgi i komentarzy biblistów.

Chcę jednak zaznaczyć - Biblia jest pełna trudnych nieraz do wyjaśnienia obrazów, metafor, alegorii - taka jest specyfika języka biblijnego. Wystarczy poczytać Apokalipsę. Niepodobna więc przyjmować przedstawiane obrazy dosłownie, a tym bardziej dowolnie je interpretować. Szanujący się badacze Pisma świętego raczej łatwo uznaliby ufologiczne rewelacje na nieuprawnioną fantastykę niż mającą poważne znaczenie opinię. Powtarzam więc pytanie - komu bardziej wierzyć, badaczom Pisma Świętego, osobom studiującym teologię i Biblię wiele lat, czy laikowi, który nie uznaje jej natchnionego charakteru i interpretującemu Biblię w taki sposób, na jaki ma ochotę?
Jedno jest pewne - Biblia nie mówi nic na temat przylotu czy istnienia kosmitów. Nie potwierdza ani nie zaprzecza tym teoriom. Nie można manipulować tekstami biblijnymi - to prowadzi do absurdalnych twierdzeń, do odrzucenia Objawienia, a może samego Boga.

Wyrywanie zdań z kontekstu i dowolna interpretacja prowadzi do ogromnych błędów. W taką pułapkę wpadł Däniken. Takie spojrzenie na Biblię oraz wynikające z tego wnioski są dla niektórych ludzi niezłą pożywką. Żyjemy przecież w otoczeniu wielu wspaniałych dzieł techniki. Filmy karmią nas poczuciem panowania nad światem dzięki nowoczesnej technologii, na orbicie naszej planety tworzy się bazy, myśli się o lądowaniu na Marsie, fizycy przebąkują, że udało się osiągnąć prędkość światła (na razie jednego elektronu w cyklotronie), udało się także teleportować jeden kwant. Życie ze świadomością tych dokonań powoduje, że człowiek ma większą skłonność wierzyć w to, co mówi i pisze Däniken.

Co ciekawe, Däniken patrzy także w inny sposób na Chrystusa. Choć Nowy Testament mu zawadza, bo brakuje w nim latających talerzy, to sam Chrystus jest dla niego ciekawy. Wszelkie cuda Chrystusa stara się on wytłumaczyć tym, że Jezus albo:
- jest z pochodzenia kosmitą (nieustannie się ze swymi kontaktuje przez radio podczas modlitwy, a wszelkie cuda działa mocą jakichś super urządzeń)
- był podczas swego życia w Egipcie, gdzie od kapłanów nauczył się tych sztuczek, które oni z kolei poznali od kosmitów; a więc był tylko zwykłym człowiekiem, jak to mówi Ewangelia synem cieśli. Chociaż wg Dänikena - bardzo inteligentnym i dobrym człowiekiem.


Jak interpretować
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Aby ukazać, jak bardzo można pobłądzić w interpretacji Biblii. Jak mówi znane powiedzenie: Punkt widzenia zależy od miejsca patrzenia. Nam, chrześcijanom, nie wolno jednak w ten sposób patrzyć na Pismo Święte. Tego zaś, jak mamy patrzyć, uczy nas Magisterium Kościoła Świętego.  

Däniken stwierdza na przykład, że Jezus miał grzechy i dlatego poszedł nad Jordan do św. Jana Chrzciciela, aby się ochrzcić. Tymczasem już w szkole podstawowej dzieci wiedzą, że Jezus chrztu nie potrzebował. Po chrzcie od razu wyszedł z wody, podczas gdy inni wyznawali wówczas swoje grzechy. Jezus był bez grzechu.

Kiedy chrześcijanin bierze do ręki Pismo Święte, to zdaje sobie sprawę z tego, że jest to "Księga Prawdy", w której mowa o nadchodzącym (Stary Testament) i żyjącym, już działającym, Mesjaszu (Nowy Testament). Chrześcijanin wie, że trzyma w ręku szereg ksiąg pisanych przez różnych autorów, którzy żyli w zupełnie innych czasach, a których pracą kierował Duch Święty.

Pismo św. to HISTORIA ZBAWIENIA, a więc historia wspólnego życia z Bogiem. Najpierw we wspaniałej harmonii w Raju, później zerwanie tej więzi przez grzech człowieka i w konsekwencji dalsze nieustanne pragnienie powrotu do stanu utraconego szczęścia. Grzech pierworodny - grzech pychy i nieliczenia się z Bogiem - powoduje zamieszanie w ludzkich sercach, które od tej pory dostrzegają szczęście tam, gdzie go właściwie nie ma - poza Bogiem. Bóg posyła swego Syna, Chrystusa Jezusa, aby On otworzył ludziom oczy i ukazał im właściwą postawę wobec Stwórcy. Także, aby zadośćuczynił Bogu za grzech stworzeń i w ten sposób ponownie otworzył drogę do tego utraconego szczęścia.
Tak przyjęte spojrzenie chrześcijańskie jest jedynym w swoim rodzaju. Istotą tego spojrzenia jest WIARA.

Biblia bez wiary, naraża na niebezpieczeństwo przyjęcia wielu zupełnie błędnych interpretacji, takich jak choćby ufologiczna. Wielu, z tych którzy utracili łaskę wiary twierdząc, że Boga nie ma, a wszystko, co składa się na Biblię - jest wyssane z palca, jest niestety skłonnych uwierzyć w to, co proponują im nowi fałszywi prorocy. Myślą oni, że są nowocześni i naukowi - nie wierząc w te Biblijne "bajki" - lecz tak szybko wierzą w pierwszą lepszą naprawdę wymyśloną teorię, dotyczącą koncepcji istnienia i życia człowieka. Potwierdza to znaną tezę Maxa Szelera, która mówi, że każdy skończony duch (a więc i człowiek) wierzy w Boga albo w bożka. Rozejrzyjmy się posłuchajmy i zobaczmy, w co wierzą ci, którzy jak się deklarują, jako w nic nie wierzący, a wówczas dostrzeżemy cały panteon rozmaitych bożków. Dla jednych będzie to teoria ewolucji, dla innych wieczna reinkarnacja, dla jeszcze innych - seks i pieniądz, i wiele, wiele innych.

Z badań nad ludzką naturą wiemy, że człowiek z natury swej jest religijny, a więc niejako musi w coś wierzyć. Jeżeli więc nie wierzy w Jedynego Boga, to prędko uwierzy w to, co mu odpowiada. Jak mówi pewne powiedzenie: "Jeżeli nie żyjesz tak, jak wierzysz, to wierzysz tak, jak żyjesz." I z tej właśnie błędnej postawy rodzą się niebezpieczne często bzdurne, lecz pociągające doktryny.
Jako chrześcijanie powinniśmy bardzo uważać na to, co czytamy, gdyż teorie takie, jak choćby przedstawiona wyżej, mogą narobić w naszych umysłach wiele spustoszenia, podważając naszą wiarę. Dotyczy to zwłaszcza ludzi młodych, którzy wiara nie jest jeszcze ugruntowana.
Na koniec chciałbym przytoczyć znany cytat z Listu do Hebrajczyków:

"Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia naśladujcie ich wiarę. Jezus Chrystus wczoraj i dziś ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom." (Hbr 13,7-9 a)

br. Jozafat


8 komentarzy:

  1. Uwazam ze ufolodzy maja racje w stuprocentach, ludzie w czasach biblijnych byli ciemni wiec latwo bylo sobie stworzyc owego boga

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem Chrześcijanką i jednocześnie popieram teorie Paleoastronautyki, wg mnie da sie je połączyć w spójną całość.

    OdpowiedzUsuń
  3. 1/3
    No to zaczynamy ^^:
    - "Już to zniechęca do uznawania go za jakikolwiek autorytet w dziedzinie nauki." - autorytetem być nie musi, ale myślę, że tacy ludzie są godni uwagi choćby z jednego powodu. Zmuszają do myślenia, do analizowania, do poszukiwania "faktycznego stanu rzeczy". Odłamujemy się trochę od uatartych schematów i sami zaczynamy wędrówkę. Bo przecież nie chodzi o to, żeby ślepo wierzyć w coś, co notorycznie powtarzano nam od dziecka (brzmi to trochę jak pranie mózgu, co xD?), a żeby się rozwijać duchowo. Potykać się o pewne teorie, żeby potem nabrać doświadczenia. Ja to tak widzę.

    -"Ogólnie założenia Dänikena i osób o podobnych poglądach można sprowadzić do kilku twierdzeń: (...) - celem człowieka jest rozwinięcie takiej cywilizacji, by mógł on odbywać dalekie podróże w kosmos i zakładać nowe cywilizacje na innych planetach." - pierwsze słyszę, ale może niektórzy tak myślą. Ile ludzi tyle celów ;). Jak widać mam podobne poglądy, a jednak moim celem jest wewnętrzny rozwój. Choć nie ukrywam, że stworzenie innej cywilizacji byłoby ciekawym doświadczeniem - ale pewnie nie dla takich "szaraków" jak my (if you know what I mean :D).

    -"Już czytając Rdz 1, 26 dostrzegają biblijne kłamstwo: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Skoro bogów było więcej - twierdzą - to nie może być Boga, o jakim mówi chrześcijaństwo. W dalszej konsekwencji prowadzi to do negacji i odrzucenia Kościoła. Odrzucają wszelką wiarę w jakiekolwiek Objawienie, ufając tylko własnemu doświadczeniu i nauce." - czemu od razu biblijne kłamstwo? Myślę, że ważniejszą kwestią od liczby mnogiej jest różnica między Bogiem ze Starego Testamentu a Nowego. Ja wiem, że to takie stereotypowe w naszych kręgach, no ale to napiszę: Bóg, który jest bezwarunkową miłością, przebacza, jest doskonały itd., a jednak sprowadza kataklizmy, niszczy, zabija i odczuwa gniew? Coś tu nie gra. To albo jesteśmy doskonali albo jednak popełniamy błędy? Kościół sam sobie to zrobił, że stracił renomę, więc myślę, że nie potrzeba tutaj żadnych dodatkowych teorii, żeby go odrzucić. Raz na ruski rok pójdę do Kościoła, nie ukrywam tego, a jednak za każdym razem coś mnie tam zdenerwuje (np. ledwo co się święcenie koszyka zaczęło, a ci już wychodzą z tacą i ludzie zaczynają nerwowo wyciągać kasę, ksiądz w tym czasie nie przejmuje się i dalej mówi, mimo że połowa zajęta była sprawą pieniędzy, a druga nie słyszała, bo takie stado baranków skutecznie go zagłuszała - szeleszczące kurtki. Ksiądz dalej mówi, a wokół mnie słyszę tylko obijające się o siebie monety. Być może powiedział coś o świętach, ale pewnie ominął mnie ten fragment, dowiedziałam się za to, co będzie odbywać się w ciągu dnia i posłuchałam dźwięku monet. Nie wiem czy całość trwała 7 minut. Kiedyś było dłużej. Ale może jestem przewrażliwiona). Wydawało mi się, że odrzucenie wiary w jakiekolwiek objawienia i zaufanie doświadczeniu oraz nauce przyklejone jest do teorii ewolucji, a jednak... dotknęło to też zwolenników starożytnych astronautów. Nikomu chyba nie przyszło do głowy, że Boga można połączyć z tymi dwiema teoriami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Starym Testamencie Bóg określany jest jako "elohim" czyli "bogowie". Słowo to morfologicznie jest w liczbie mnogiej, ale Michael Heisler, ekspert od starożytnych języków (hebrajskiego, aramejskiego, sumeryjskiego itp.) twierdzi, że tak naprawdę oznacza ono "Bóg" w liczbie pojedynczej. Wskazują na to formy czasowników, charakterystyczne dla trzeciej osoby liczby pojedynczej. Mamy tu do czynienia z podobną sytuacją jak w języku angielskim: słowa takie jak "sheep" lub "fish" mogą oznaczać zarówno liczbę pojedynczą jak i mnogą, w zależności od kontekstu zdania:) A brat Jozafat, moim zdaniem, pomimo, że trudno się z nim nie zgodzić, całkowicie pominął sedno sprawy. Fenomen UFO jest jak najbardziej realny, ale istoty wewnątrz "latających spodków" NIE SĄ PRZYBYSZAMI Z INNYCH PLANET, lecz DEMONAMI, UPADŁYMI ANIOŁAMI. Czołowi badacze fenomenu UFO tacy jak dr David M. Jacobs (40 lat pracy z ofiarami uprowadzeń przez UFO, twórca metodologii psychoterapeutycznej dla tychże), James Allen Hynek (szef wydziału astronomii na uniwersytecie w Cornell, U.S.A.) oraz Francuz Jacques Valley już dawno temu doszli do tego wniosku i to nie będąc w żaden sposób osobami religijnymi czy wierzącymi. Celem działalności owych rzekomych kosmitów jest tworzenie ludzko-demonicznych hybryd, które z wyglądu są nie do odróżnienia od ludzi, lecz na Ziemi realizują dzieło diabła - stąd porwania przez UFO i upokarzające zabiegi pobrania nasienia i komórek jajowych przeprowadzane na porywanych ludziach. Ponadto, poprzez oszukiwanie ludzi na temat tego kim naprawdę są, dają pretekst do tworzenia niedorzecznych, pseudo-naukowych teorii o tym, że to nie Bóg stworzył ludzi, lecz jacyś kosmici drogą inżynierii genetycznej. Teorie te popularyzują ludzie tacy jak Erich von Daeniken, człowiek nienawidzący religii, wiary i nauk Chrystusa, co sam kiedyś publicznie przyznał... Jednocześnie używa on cytatów z Biblii aby dowieść swoich racji - to się chyba nazywa "hipokryzja". Tak powstaje nowa religia (New Age), która zapewne będzie obowiązującą, światową religią gdy zapanuje globalny rząd, który zapowiadany jest przez Pismo Święte i już formuje się na naszych oczach. Ciekawą rzeczą jest to, że te ofiary uprowadzeń przez UFO, które są osobami wierzącymi, często wzywały Chrystusa na pomoc. W takich wypadkach porywacze zazwyczaj... zostawiali ich w spokoju! Ludzie zauważyli, że na sam dźwięk imienia Syna Bożego owi "kosmici" reagowali dziwnym niepokojem, wręcz paniką... W związku z tym czy dalej uważają Państwo, że wiarę chrześcijańską i paleoastronautykę da się połączyć w spójną całość? Moim zdaniem nie.

      Usuń
    2. W Starym Testamencie Bóg określany jest jako "elohim" czyli "bogowie". Słowo to morfologicznie jest w liczbie mnogiej, ale Michael Heisler, ekspert od starożytnych języków (hebrajskiego, aramejskiego, sumeryjskiego itp.) twierdzi, że tak naprawdę oznacza ono "Bóg" w liczbie pojedynczej. Wskazują na to formy czasowników, charakterystyczne dla trzeciej osoby liczby pojedynczej. Mamy tu do czynienia z podobną sytuacją jak w języku angielskim: słowa takie jak "sheep" lub "fish" mogą oznaczać zarówno liczbę pojedynczą jak i mnogą, w zależności od kontekstu zdania:) A brat Jozafat, moim zdaniem, pomimo, że trudno się z nim nie zgodzić, całkowicie pominął sedno sprawy. Fenomen UFO jest jak najbardziej realny, ale istoty wewnątrz "latających spodków" NIE SĄ PRZYBYSZAMI Z INNYCH PLANET, lecz DEMONAMI, UPADŁYMI ANIOŁAMI. Czołowi badacze fenomenu UFO tacy jak dr David M. Jacobs (40 lat pracy z ofiarami uprowadzeń przez UFO, twórca metodologii psychoterapeutycznej dla tychże), James Allen Hynek (szef wydziału astronomii na uniwersytecie w Cornell, U.S.A.) oraz Francuz Jacques Valley już dawno temu doszli do tego wniosku i to nie będąc w żaden sposób osobami religijnymi czy wierzącymi. Celem działalności owych rzekomych kosmitów jest tworzenie ludzko-demonicznych hybryd, które z wyglądu są nie do odróżnienia od ludzi, lecz na Ziemi realizują dzieło diabła - stąd porwania przez UFO i upokarzające zabiegi pobrania nasienia i komórek jajowych przeprowadzane na porywanych ludziach. Ponadto, poprzez oszukiwanie ludzi na temat tego kim naprawdę są, dają pretekst do tworzenia niedorzecznych, pseudo-naukowych teorii o tym, że to nie Bóg stworzył ludzi, lecz jacyś kosmici drogą inżynierii genetycznej. Teorie te popularyzują ludzie tacy jak Erich von Daeniken, człowiek nienawidzący religii, wiary i nauk Chrystusa, co sam kiedyś publicznie przyznał... Jednocześnie używa on cytatów z Biblii aby dowieść swoich racji - to się chyba nazywa "hipokryzja". Tak powstaje nowa religia (New Age), która zapewne będzie obowiązującą, światową religią gdy zapanuje globalny rząd, który zapowiadany jest przez Pismo Święte i już formuje się na naszych oczach. Ciekawą rzeczą jest to, że te ofiary uprowadzeń przez UFO, które są osobami wierzącymi, często wzywały Chrystusa na pomoc. W takich wypadkach porywacze zazwyczaj... zostawiali ich w spokoju! Ludzie zauważyli, że na sam dźwięk imienia Syna Bożego owi "kosmici" reagowali dziwnym niepokojem, wręcz paniką... W związku z tym czy dalej uważają Państwo, że wiarę chrześcijańską i paleoastronautykę da się połączyć w spójną całość? Moim zdaniem nie.

      Usuń
    3. W Starym Testamencie Bóg określany jest jako "elohim" czyli "bogowie". Słowo to morfologicznie jest w liczbie mnogiej, ale Michael Heisler, ekspert od starożytnych języków (hebrajskiego, aramejskiego, sumeryjskiego itp.) twierdzi, że tak naprawdę oznacza ono "Bóg" w liczbie pojedynczej. Wskazują na to formy czasowników, charakterystyczne dla trzeciej osoby liczby pojedynczej. Mamy tu do czynienia z podobną sytuacją jak w języku angielskim: słowa takie jak "sheep" lub "fish" mogą oznaczać zarówno liczbę pojedynczą jak i mnogą, w zależności od kontekstu zdania:) A brat Jozafat, moim zdaniem, pomimo, że trudno się z nim nie zgodzić, całkowicie pominął sedno sprawy. Fenomen UFO jest jak najbardziej realny, ale istoty wewnątrz "latających spodków" NIE SĄ PRZYBYSZAMI Z INNYCH PLANET, lecz DEMONAMI, UPADŁYMI ANIOŁAMI. Czołowi badacze fenomenu UFO tacy jak dr David M. Jacobs (40 lat pracy z ofiarami uprowadzeń przez UFO, twórca metodologii psychoterapeutycznej dla tychże), James Allen Hynek (szef wydziału astronomii na uniwersytecie w Cornell, U.S.A.) oraz Francuz Jacques Valley już dawno temu doszli do tego wniosku i to nie będąc w żaden sposób osobami religijnymi czy wierzącymi. Celem działalności owych rzekomych kosmitów jest tworzenie ludzko-demonicznych hybryd, które z wyglądu są nie do odróżnienia od ludzi, lecz na Ziemi realizują dzieło diabła - stąd porwania przez UFO i upokarzające zabiegi pobrania nasienia i komórek jajowych przeprowadzane na porywanych ludziach. Ponadto, poprzez oszukiwanie ludzi na temat tego kim naprawdę są, dają pretekst do tworzenia niedorzecznych, pseudo-naukowych teorii o tym, że to nie Bóg stworzył ludzi, lecz jacyś kosmici drogą inżynierii genetycznej. Teorie te popularyzują ludzie tacy jak Erich von Daeniken, człowiek nienawidzący religii, wiary i nauk Chrystusa, co sam kiedyś publicznie przyznał... Jednocześnie używa on cytatów z Biblii aby dowieść swoich racji - to się chyba nazywa "hipokryzja". Tak powstaje nowa religia (New Age), która zapewne będzie obowiązującą, światową religią gdy zapanuje globalny rząd, który zapowiadany jest przez Pismo Święte i już formuje się na naszych oczach. Ciekawą rzeczą jest to, że te ofiary uprowadzeń przez UFO, które są osobami wierzącymi, często wzywały Chrystusa na pomoc. W takich wypadkach porywacze zazwyczaj... zostawiali ich w spokoju! Ludzie zauważyli, że na sam dźwięk imienia Syna Bożego owi "kosmici" reagowali dziwnym niepokojem, wręcz paniką... W związku z tym czy dalej uważają Państwo, że wiarę chrześcijańską i paleoastronautykę da się połączyć w spójną całość? Moim zdaniem nie.

      Usuń
  4. 2/3
    -"odrzucają Pismo Święte jako naukę objawioną przez Boga, a jednocześnie przyjmują je jako najważniejszy i konkretny dowód na życie i działalność na Ziemi istot z innych planet." - a pisali tam coś o Piramidzie Cheopsa i jej idealnych obliczeniach? Ja właśnie zaczęłam interesować się tym tematem poprzez budowle/zagadkowe konstrukcje rozsypane po całym świecie. I wydaje mi się jednak, że TO są najważniejsze dowody działalności istot z innych planet. Pamiętajmy także, że Daniken nie tylko opiera się na Biblii, bo to dopiero byłby absurd, a ktoś, kto nie zna tego pana, może błędnie zinterpretować ten tekst jakoby właśnie tak było. Napisałabym wręcz, że Biblia jest uzupełnieniem jego wieloletnich badań.

    -"Takie wykorzystywanie Objawienia prowadzi do wyszukiwania wyrwanych z kontekstu wydarzeń biblijnych, które mogłyby potwierdzać ich (rzekomo spójne ze współczesnym stanem nauki) myślowe konstrukcje. Ufolodzy nie liczą się natomiast z faktem, że mimo wszystko pozostają one jednak niezgodne z prawdą." - wszyscy lubią wyrywać z kontekstu. I pan, który to pisał, że NAJWAŻNIEJSZYM dowodem istnienia UFO jest Biblia (ech...) i ludzie, którzy zapominają, że "Bóg" też ma ciemniejszą stronę, ale widzą tylko tą bezwarunkową miłość, miłość. A co mnie naprawdę drażni to moja racja jest najmojsza i w niej jest tylko prawda, a wy barany się nie znacie i w ogóle weźcie się nie ośmieszajcie. Skąd Pan ma pewność, że są one niezgodne z prawdą? Jeśli Pan sobie odpowiedział, to napiszę tylko tyle, że skromnie myślę, że ślepia wiara do nikąd nie prowadzi :).

    Co do "Setytów" to istnieją jeszcze apokryfy, a że garstka ludzi stwierdziła, że: "eee... Nie, to nie pasi, to bullshit, kto to pisał, lol? Na pewno nie Duch, odłóż natychmiast". I znowu moja racja jest najmojsza. Ale tak, wiem, są specjaliści, a specjaliści się nie mylą ^^. Komu wierzyć? Na pewno nie manipulantom, których na górze piramidy jest dużo. Wiesz, kiedyś Ziemia była płaska, bo tak uważali specjaliści i badacze prawie z całego świata. Ludzie się mylą. Po prostu. I to jest ludzkie, normalne. Moje podejście do takich rzeczy jest takie, że nigdy nie wykluczam drugiej możliwości. Bo Pan to na przykład nie bierze pod uwagę tego, że teksty biblijne już mogły zostać zmanipulowane?
    Cały wszechświat skrywa w sobie tyle zagadek, a skoro mamy taką technologię (a przecież jeszcze tyle lat przed nami), to czemu nie mogło się to udać komuś wcześniej? To że my byliśmy nieco zacofani, nie wyklucza możliwości, że inne żyjątka na innych planetach również takie były.

    OdpowiedzUsuń
  5. 3/3
    - "Nam, chrześcijanom, nie wolno..." - dużo rzeczy "Wam" nie wolno jakby nie było. Jak zwierze w klatce przekonań innych osób, "nie rusz!", "nie wolno ci!", "szatan czeka!". Nie wiem czy to prawdziwe, ale gdzieś wyczytałam, że medytacja i inne pochodne są złe. Często odnoszę wrażenie, że to strach napędza wiarę, a dodatkowo więzi. To dzieło szatana, to jest złe, ściągniesz na siebie demony. I jak słyszę coś takiego... "Tego zaś jak mamy patrzyć, uczy nas..." - bo jeśli spojrzysz po swojemu to grzech? Przepraszam, ale droga do prawdy jest rozległa, gęsta i zawiła i nie wydaje mi się, żeby ktoś ją odkrył, żeby nam wszystkim podać ją jako prostą ścieżkę. Według mnie to wymaga czasu, trudu i poświęcenia.
    Wiara jest ważna, ale to religie są właśnie złem. I jest na to wiele dowodów. A skoro czyny są ważne to wyznawcy już się pochwalili tym, co mogli. Nie przynależność do religii jest ważna, nie to jak "patrzysz" na Pismo Święte, nie to czy wierzysz w inną cywilizację, która pomogła nam powstać, ale to jakim człowiekiem jesteś na co dzień, jakie są twoje czyny i co starasz się robić, żeby się rozwijać. Bo jakby nie było to dziwnym trafem chrześcijańska historia jest bardzo podobna do tej sumeryjskiej. A na domiar złego pojawiają się tam Annunaki - czyli zapewne coś, co trzeba było skutecznie zakamuflować, tworząc Stary Testament, bo było to złe :).
    Włączmy myślenie. Pozdrawiam ^^.

    OdpowiedzUsuń