sobota, 2 września 2017

"Bezpieczniejsze" korzystanie w Internetu i Windows10


Moja historia...

Żyję w ciekawych czasach, które oferują niesamowite technologie ułatwiające życie. Kiedyś, tak jak wszyscy miałem konto na najpopularniejszych portalach społecznościowych, a mój smartfon miał dodane konto zsynchronizowane z moim oficjalnym gmailem, FB i Twitterem. No, bo tak robią ludzie nowocześni! Ja też chciałem być nowoczesny. Tyle razy słyszałem hipnotyzujące zwroty „Nie ma cię na Facebooku, więc nie istniejesz” albo „Nowocześni ludzie płacą kartą”. Ja chciałem „istnieć” i być „nowoczesny” więc robiłem to co robili wszyscy. Do czasu…

            Zawsze lubiłem czytać książki i oglądać anime. Pierwsze wątpliwości dopadły mnie po przeczytaniu książek „Rok 1984” (Orwell) oraz „Nowy wspaniały świat” (Huxley). Wątpliwości dodatkowo podsyciło we mnie anime „Psycho Pass”, które opowiada o świecie, w którym ludzie są kontrolowani przez sztuczną inteligencję (system, Matrixa, Wielkiego Brata – nazwijcie go jak chcecie, tak jak wam pasuje). W pewnym momencie negatywni bohaterowie tego anime rozmawiali o książkach i wspomnieli m.in. „Rok 1984”, twierdzili, że świat (anime), w którym żyją jest straszniejszy od wizji książkowych.
           
            Sam nie wiem, w którym momencie klapki z moich oczu zaczęły znikać. Pamiętam jak pewnego dnia popatrzyłem na mój wyciąg bankowy, na którym było dokładnie zaznaczone gdzie, kiedy i za ile robiłem zakupy. Pomyślałem sobie wówczas, że jest w tym coś chorego. No, bo czemu pracownicy banku oraz każdy haker, który się do nich włamie mają wiedzieć, w jakich sklepach (miejscowościach) lubię robić zakupy albo, w którym hotelu najczęściej nocuję, w jakich barach piję drinki albo gdzie zabrałem dziewczynę na kolację. Gdybym płacił gotówką to by nikt o tym nie wiedział, a tak wiedzieli pracownicy banku, wiedział każdy, kto miał możliwość spojrzeć na mój wyciąg bankowy. To było kilka lat temu, zdecydowałem, że już nigdzie nie będę za nic płacił kartą. Do dnia dzisiejszego uznaję tylko gotówkę.
            Mniej więcej w tamtym okresie (pod wpływem m.in. książek „Pożeracze danych. O zawłaszczaniu naszych danych i o tym, jak odzyskać nad nimi kontrolę” oraz „Zbrodnie przyszłości. Jak cyberprzestępcy, korporacje i państwa mogą używać technologii przeciwko tobie”) usunąłem wszystkie swoje profile na portalach społecznościowych. Pisząc „usunąłem” mam na myśli całkowite wykasowanie moich danych, a nie tylko ich dezaktywowanie.
           
            Nagle zniknąłem, „przestałem istnieć” i poczułem się wspaniale. Serio, poczułem się lepiej bez sztucznych więzów, które tworzą portale społecznościowe. Odczuwam też radość kiedy na wyciągu z banku nie ma praktycznie nic (poza wynagrodzeniem i stanem konta). Oczywiście nie poprzestałem na tym, wręcz przeciwnie czytam bardzo dużo o inwigilacji, a swojego androida zintegrowałem z fikcyjnym kontem na gmailu i google+ (Taki lipny mail stworzony na potrzeby androida). 

Jeśli chodzi o mojego prawdziwego maila (tego, którego podaję np. w CV i sklepach /księgarniach internetowych) to nie jest on z niczym zintegrowany, a loguję się do niego tylko z komputera stacjonarnego. Wiem, że w dzisiejszych czasach ciężko jest zachować pełną anonimowość, ale to nie oznacza, że nie można próbować. Jeśli ktoś lubi np. odwiedzać strony dla dorosłych to niech robi to za pomocą przeglądarki TOR (ustawienia bezpieczeństwa ustawcie na poziomie średnim) i odwiedza tylko te strony, które na pasku adresu mają szyfrowanie (https).  Uważajcie na strony internetowe, które na pasku adresu mają same http – bez „s”.

Moim zdaniem warto jak najczęściej korzystać z przeglądarki TOR. Zwykłe przeglądarki powinniście wykorzystywać tylko do „głupot”, czyli do przeglądania zwyczajnych stron WWW lub oglądania nie budzących kontrowersji filmów na YouTube. Oczywiście najbezpieczniej jest oglądać wszystkie filmy online w przeglądarce TOR i tylko na stronach z https

Korzystając z TOR-a bardzo zwiększacie swoje bezpieczeństwo i utrudniacie inwigilowanie waszej osoby. Poza tym TOR uniemożliwia (lub utrudnia) podglądanie waszemu dostawcy Internetu stron, które odwiedzacie. Może to być dla was szok, ale tak już jest, że ten któremu płacicie za Internet ma was na widelcu (widzi każdą stronę porno, którą odwiedziliście i każdy hejtujący komentarz przez was napisany). Tak samo jak wasz operator (np. orange zna treść waszych SMS-ów i dzięki logom do stacji bazowych BTS wie gdzie w danej chwili przebywacie ze swoim telefonem komórkowym).

Warto pamiętać o zdrowym rozsądku, warto też być osobą cwaną. W ciągu dnia otwórzcie kilkanaście /kilkadziesiąt stron na zwykłej przeglądarce (Chrome, Firefox lub Microsoft Edge) specjalnie dając się śledzić. Poczytajcie sobie o polityce, zdrowiu, grach itp. Róbcie tak żeby nie budzić podejrzeń, a z TOR-a korzystajcie, kiedy chcecie skorzystać z Internetu na serio.

Uwaga ważne:
Podczas korzystania z przeglądarki TOR zamknijcie wszystkie inne przeglądarki internetowe.




Bezpieczniejszy Windows10

Idźmy dalej. Nadszedł czas na próbę ograniczenia (zatrzymania) inwigilacji w systemie operacyjnym, z którego korzystamy. Jeśli jesteś na tyle świadomy, że w Windows10 wyłączyłeś opcje śledzenia Cortana oraz odznaczyłeś wszystkie dziwactwa w zakładkach:

Ustawienia /Prywatność
Ustawienia /Aplikacje
i wszystkie pozostałe zakładki dostępne w Ustawieniach

Jeśli zrobiłeś to wszystko i mimo tego chcesz żeby twój Windows10 był jeszcze bezpieczniejszy to polecam ci wykonanie następujących czynności:

1. Kliknij na swoim pulpicie prawym przyciskiem myszy w ikonkę „Ten komputer”.
2. Następnie lewym przyciskiem myszki kliknij napis „Zarządzaj”.
3. Po lewej stronie na samym dole kliknij napis „Usługi i aplikacje”.
4. Kliknij napis „Usługi”.
5. Zobaczysz dość długą listę różnych aplikacji/usług, które działają na Twoim komputerze. Polecam odszukanie na tej liście poniższych usług i ich wyłączenie, a następnie zatrzymanie (jeśli akurat działają).


            Usługi, które warto wyłączyć i /lub zatrzymać:

„Środowiska i telemetria połączonego użytkownika”
„Usługa zasad diagnostyki”
„Windows Update”
„Usługa geolokalizacji”
„Usługa historii plików”
„Usługa biometryczna systemu Windows”
„Usługa nasłuchująca grup domowych”
„Usługa udostępniania danych”
„WebClient”
„Windows serach”
„TokenBroker”


Powyższe stanowi absolutne minimum (ja u siebie wyłączyłem o wiele więcej usług). Dzięki temu Twój komputer nie będzie wysyłał na zewnątrz „żadnych” informacji na Twój temat, a Windows10 już nigdy nie będzie się aktualizował. Oczywiście naraża Cię to na pewne ryzyko związane z lukami w systemie operacyjnym, dlatego zachęcam do kupna dobrego programu antywirusowego z zaporą.


Na zakończenie dodam, że w Windows10 nie powinno się zakładać konta, warto też odinstalować wszystkie dziwne szpiegujące aplikacje takie jak np. „Sklep”. Możesz je odinstalować dzięki darmowemu programowi „Ccleaner”.


sobota, 26 sierpnia 2017

Bezpieczniejszy Windows10




 Jeśli jesteś na tyle świadomy, że w Windows10 wyłączyłeś opcje śledzenia Crotana oraz odznaczyłeś wszystkie dziwactwa w zakładkach: 

Ustawienia /Prywatność
Ustawienia /Aplikacje
i wszystkie pozostałe zakładki dostępne w Ustawieniach

Jeśli zrobiłeś to wszystko i mimo tego chcesz żeby Twój Windows10 był jeszcze bezpieczniejszy to polecam Ci wykonanie następujących czynności:

1. Kliknij na swoim pulpicie prawym przyciskiem myszy w ikonkę „Ten komputer”.
2. Następnie lewym przyciskiem myszki kliknij napis „Zarządzaj”.
3. Po lewej stronie na samym dole kliknij napis „Usługi i aplikacje”.
4. Kliknij napis „Usługi”.
5. Zobaczysz dość długą listę różnych aplikacji/usług, które działają na Twoim komputerze. Polecam odszukanie na tej liście poniższych usług i ich wyłączenie, a następnie zatrzymanie (jeśli akurat działają).


            Usługi, które warto wyłączyć i /lub zatrzymać:

„Środowiska i telemetria połączonego użytkownika”
„Usługa zasad diagnostyki”
„Windows Update”
„Usługa geolokalizacji”
„Usługa historii plików”
„Usługa biometryczna systemu Windows”
„Usługa nasłuchująca grup domowych”
„Usługa udostępniania danych”
„WebClient”
„Windows serach”
„TokenBroker”


Powyższe stanowi absolutne minimum (ja u siebie wyłączyłem o wiele więcej usług). Dzięki temu Twój komputer nie będzie wysyłał na zewnątrz żadnych informacji na Twój temat, a Windows10 już nigdy nie będzie się aktualizował. Oczywiście naraża Cię to na pewne ryzyko związane z lukami w systemie operacyjnym, dlatego zachęcam do kupna dobrego programu antywirusowego z zaporą.
Na zakończenie dodam, że w Windows10 nie powinno się zakładać konta, warto też odinstalować wszystkie dziwne szpiegujące aplikacje takie jak np. „Sklep”. Możesz je odinstalować dzięki programowi Ccleaner.


 Polecam artykuły:

Program Mcaffe przepuścił wirusy na moim kompie!

Portale społecznościowe żerują na twojej naiwności i niewiedzy




środa, 19 lipca 2017

"Dziwna część YouTube". Jak daleko posuniesz się dla chwili popularności?

"Dziwna część YouTube" pod taką nazwą kryją się filmy, których normalny Internuta nie potrafi ogarnąć umysłem. Niektórzy ludzie już tak mają, że dla kilku minut sławy są gotowi przekroczyć wszelkie granice. Niestety dla nich filmiki jak ktoś siedzi na sedesie albo pijany wchodzi do pralki już nie robią wrażenia. Muszą więc tworzyć coraz oryginalniejsze filmy.


Sama nazwa "Dziwna część YouTube" została wymyślona cztery lata po powstaniu serwisu, czyli w roku 2009. Zapewne każdy z was przynajmniej raz w życiu trafił na jakiś bardzo dziwny film. Interesuję się psychologią, więc z mojego punktu widzenia fascynujące jest to do czego są zdolni ludzie. Dodajmy, że na filmach widać ich twarze, często są nawet podane imiona i nazwiska. 

Internet z jednej strony jest fajny, a z drugiej szalenie niebezpieczny i demoralizujący. Przeraża łatwość z jaką młodzi ludzie mogą dotrzeć na przykład do pornograficznych lub niebezpiecznych treści. Czy nie wydaje się Wam, że powinna powstać jakaś cenzura, która by się zabrała za tego typu dostępne w sieci filmy /artykuły /zdjęcia itp.? 

Moim zdaniem narastająca agresja oraz (jak by to nazwać) coraz większa skłonność do różnych dziwnych zachowań (dewiacji seksualnych) rozwija się tak szybko z powodu Internetu, w którym można znaleźć wszystko. Z drugiej strony jakakolwiek cenzura Internetu (jeśli jest możliwa) mogłaby sprawić, że wielcy tego świata zupełnie przejmą nad nami kontrolę. Kurcze to są trudne sprawy :(

Problemem jest to, że na YouTube, a szerzej w całym Internecie mamy do czynienia z ludźmi z całego świata. Coś co np. w Polsce uchodzi za niemoralne albo niezgodne z prawem np. w Indiach albo w Wenezueli może być uznawane za legalne i normalne. Idąc tym tropem oglądając lub ściągając na twardy dysk filmik dodany na YouTube przez kogoś w Indiach lub innym kraju możemy łamać polskie prawo.



Poniżej przedstawiam pięć dziwnych kanałów na YouTube


Generalnie na tym kanale dziewczyny i chłopcy lubią wiązać sobie ręce, zasłaniać oczy itp. Czy jest w tym coś fajnego? To zależy. Ładna, skrępowana dziewczyna kręci wielu facetów. Ale nie w takim wykonaniu jak to robią oni. Ich filmiki mają być chyba śmieszne, ale w większości są po prostu durne. Dodam, że na YouTube jest bardzo dużo kanałów o podobnej tematyce. Poniżej prezentuję jeden wybrany film z kanału Challenge The Magician (RMTV)





Powiadają i piszą, że śmiech leczy i ja się z tym zgadzam. Śmiech, optymizm, ogólnie pozytywne nastawienie do życia są bardzo ważne. No ale żeby zaraz "rozkręcać biznes" i tworzyć filmy o tym jak się kogoś łaskocze? No ludzie, litości :)





Ach te azjatyckie teleturnieje. Pośmiejmy się i przejdźmy do kolejnego kanału :)




Wyginam śmiało ciało :)





Tak jak nazwa wskazuje ktoś dodaje filmy ze skutymi kajdankami dziewczynami. Takich kanałów też jest bardzo dużo, niektóre istnieją od wielu lat i żadna cenzura ich nie blokuje.




Kolejny dziwny kanał . Zastanawiam się gdzie są granice :( Nie macie wrażenia, że tak łatwa dostępność do filmów tego typu może mieć zły wpływ na dzieci, które często bez nadzoru rodziców przeglądają YouTube? 



Ten kanał jest obrzydliwy. Mężczyzna przebiera się za kobietę. Gdzie jest cenzura i psychiatrzy? Oczywiście z tego paskudnego kanału nie wyświetlę na moim blogu żadnego filmu. Jeśli ktoś jest zainteresowany niech kliknie: Sandy Crossdresser




Kanał dwóch dziewczyn, które pokazują publicznie to, czego pokazywać nie powinny. Swoje erotyczne fantazje powinny pozostawić dla siebie. Kolejny raz warto zadać pytanie: czy filmy tego typu powinny być tak łatwo dostępne dla osób w każdym wieku?




Kanałów takich jak ten jest na YouTube wiele, co na nich jest chyba tłumaczyć nie trzeba. Większość raczej narusza zasady serwisu i pokazuje rzeczy niebezpieczne. Mimo tego większość kanałów tego typu ma się dobrze. No nic, nie marudzę dalej. Zapraszam na film, na którym dziewczyna w kajdankach robi jajecznicę. Ach jaki ten Internet nienormalny :D





10. Jako numer dziesięć zapraszam na film pt.:
"10 najdziwniejszych filmów na youtube"


Pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali moje wypociny i wyłapali między wierszami, że mam wątpliwości, czy Internet nas czasem nie demoralizuje. Kurcze jak będę miał dzieci to chyba zainstaluję im na kompie całą serię zabezpieczeń przed dziwnymi stronami, filmami, pornografią itp. :)

Kościół katolicki coraz więcej dziwactw, które mnie smucą

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem praktykującym katolikiem, a artykuł ten napisałem z potrzeby serca. Chciałbym opisać to co mi przeszkadza w Kościele, który moim zdaniem stacza się coraz bardziej. Idę o zakład, że wiele osób ma podobne zdanie.

Jest wiele zagadnień, które chciałbym poruszyć (patologie podczas pierwszej komunii, śluby kościelne, msze prymicyjne na które młodym księżom często w prezencie daje się samochody, klaskanie i pajacowanie w kościele, zdjęcia dodawane przez księży na portalach społecznościowych i spoufalanie się z młodzieżą - oj sporo tego jest).


"Odnoszę wrażenie ,że nastała moda na to kto ma lepszy ślub i wystawniejsze wesele!

zauważyłam że na fb panuje taka jakby "zajadła"konkurencja na to kto lepiej ,drożej..itp!czy tylko ja to widzę?" - komentarz Internautki: Źródło



Dzisiejszy artykuł poświęcę ślubom kościelnym, które coraz częściej wyglądają jak pokaz mody. Najważniejsze są kreacje, udekorowanie kościoła, oprawa, szpan... Znam wielu księży, kilku organistów i po rozmowie z nimi oraz dzięki własnym obserwacjom doszedłem do wniosku, że w Polsce obecnie podczas ślubów Bóg, miłość, przysięga małżeńska mają drugorzędne znaczenie. Liczy się oprawa, ilość kwiatów, jakość organisty itp. Często młode pary życzą sobie, żeby podczas mszy śpiewała jakaś pani zamiast organisty, kurcze niech może od razu zaproszą śpiewaczkę operową! No ale profil na Facebooku zobowiązuje, przecież każdy musi mieć zdjęcia ze swojego ślubu lepsze od "konkurencji". Ludzie stali się celebrytami i tak jak celebryci pragną być na szczycie. Coraz trudniej jest znaleźć normalną dziewczynę, normalnego chłopaka, którzy nie chcą szpanować, nie pragną się wyróżniać.

Przecież ślub w Kościele to przede wszystkim Msza święta oraz przysięga małżeńska. Jeśli te dwa elementy są mniej ważne od całej otoczki (dodatków) i ilości lajków na Facebooku to taki ślub jest nieważny. 

Są oczywiście chlubne wyjątki, jednym z nich jest Anna, która na swoim blogu napisała takie oto słowa:


"Nie dziwota więc, że od małego pojone takimi bzdetami dziewczynki jedyne o czym marzą to romantyczne zaręczyny, a następnie wystawny ślub. Z pewnymi nieodłącznymi elementami bez których tak jakby liczył się mniej. To prozaiczne i śmieszne w mojej opinii rozumowanie wymaga absurdalnie wysokich nakładów pieniężnych, które w rożnym stopniu pożytkuje się na białe BMW, księdza, salę w domu weselnym, girlandy kwiatów, orkiestrę, ludyczny szał ciał, kanistry wódki, świniaki, sałatki, torty, serniki, ogórki kiszone i flaczki. Musi być na bogato wbrew rozsądkowi i stanowi konta. Często na przerażający kredyt, który będzie wisiał nad państwem młodym jeszcze kilka(naście) długich lat, a może nawet przeżyje ich małżeństwo, takie czasy.


Bez szpanu i lansu wesele liczy się jakby mniej. Ludzie gadają. Oceniają. Mniejsza impreza, brak bryczek i białych gołąbków, skromna sukienka i drobny poczęstunek są powodem niekończącej się gdybaniny i pogardliwych komentarzy. Kobiety przerażone tym niewdzięcznym fatum „bidnego wesela za co najwyżej dwa tysiące” popadają w paranoję (...)" - link do całego artykułu Anny: http://www.mamaimia.pl/dlaczego-nie-wydam-tysiecy-na-slub/



Ja od siebie zadam pytanie: gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Czy aby we współczesnym świecie, a raczej we współczesnej Polsce ślubu w Kościele nie bierze się dla szpanu? Czy aby większość młodych par nie ma w głębokim poważaniu Boga i małżeńskiej przysięgi? A jeśli ktoś w Boga nie wierzy to po jaką cholerę bierze ślub przed ołtarzem? To trochę tak jakby człowiek lubiący mięso zapisał się do stowarzyszenia wegetarian - gdzie tu jest logika? 


Jest więcej ludzi, którzy pragną normalnego, skromnego wesela. Nie wiem, czy dla wszystkich najważniejszy jest Bóg, ale przynajmniej nie uznają tego całego szpanu. Na tym forum znajdziecie kilka takich osób: 


Patologie podczas ślubów:







Post krótki, zwięzły i konkretny. Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali :)

piątek, 14 lipca 2017

Fikcyjna dziewczyna wykiwała speców od bezpieczeństwa narodowego!


„Zbrodnie przyszłości. Jak cyberprzestępcy, korporacje i państwa mogą używać technologii przeciwko tobie”.


Poniższa, historia jest prawdziwa i pochodzi z książki pt.: „Zbrodnie przyszłości”.

          Robin Sage była atrakcyjną 25-latką zatrudnioną na stanowisku analityka zagrożeń cyberatakami w Dowództwie Wojny Sieciowej Marynarki Wojennej USA. Ukończyła MIT i miała na koncie praktykę w NSA. Podobnie jak wiele osób w jej wieku była aktywną użytkowniczką mediów społecznościowych: miała profile na Facebooku, Twitterze i w serwisie LinkedIn. Krótko po rozpoczęciu kariery w marynarce wojennej zaczęła rozsyłać zaproszenia do grona znajomych do innych specjalistów od zagrożeń internetowych, którzy pracowali na rzecz Stanów Zjednoczonych. W ciągu niecałego miesiąca grono jej znajomych urosło do ponad 300 osób, wśród których znajdowali się funkcjonariusze armii, pracownicy podwykonawców wojskowych oraz ludzie pracujący w różnych agencjach wywiadowczych. Nawiązała kontakt między innymi z przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, dyrektorem ds. informatycznych w NSA, wysokiej rangi przedstawicielami wywiadu Marine Corps, szefem gabinetu pewnego amerykańskiego kongresmena oraz wysokiej rangi menedżerami firm Lockheed Martin, Northrop Grumman i Booz Allen Hamilton.

          Wprawdzie niektórzy adresaci jej zaproszeń w pierwszej chwili nie potrafili sobie przypomnieć tej młodej kobiety, ale Robin zapewniała ich, że spotkali się rok wcześniej na konferencji DEF CON, wielkim zgromadzeniu hakerów, na którym zjawiają się zarówno hakerzy, jak i normalni szpiedzy. Jeśli ktoś nadal miał wątpliwości, mógł przejrzeć listę jej kontaktów, a liczba wspólnych znajomych natychmiast uśmierzała wszelkie obawy. Robin zaprzyjaźniła się na Facebooku i LinkedIn nawet z ludźmi pracującymi w tym samym budynku Naval Network Warfare Command. Kiedy jej obecność w mediach społecznościowych stała się zauważalna Lockheed Martin i inne firmy zaczęły przejawiać zainteresowanie jej zatrudnieniem. Posypały się oferty pracy. Był tylko jeden mały problem: Robin Sage w ogóle nie istniała.

          Sage była wymysłem Thomasa Ryana – doradcy ds. bezpieczeństwa, który chciał sprawdzić, jakie zagrożenia wynikają z używania mediów społecznościowych przez osoby zajmujące się bezpieczeństwem narodowym. Cel był prosty: przekonać się, jakie dane wywiadowcze można zebrać, posługując się fikcyjną tożsamością. W ciągu niecałego miesiąca nowi znajomi zaczęli się dzielić z jego alter ego, atrakcyjną Robin Sage bardzo szczegółowymi informacjami. Wcielając się w wirtualną Matę Hari, Ryan oszukał między innymi pewnego komandosa, który zaprzyjaźnił się z „młodą kobietą” i zaczął jej przysyłać swoje zdjęcia, zawierające dane lokalizacyjne jego tajnej bazy w Afganistanie. Później poinformował nawet swoją „przyjaciółkę” o szczegółach przeniesienia jego oddziału do Iraku.

          Tożsamość ekranowa Robin Sage była tak przekonująca, że przesyłano jej nawet poufne dokumenty do przejrzenia oraz propozycje wystąpienia na różnych ważnych konferencjach dotyczących cyberwojny i bezpieczeństwa narodowego. Czy podejście fortelem elitarnej grupy doświadczonych wojskowych i przedstawicieli wywiadu dbających o bezpieczeństwo narodowe Ameryki było trudne? Ależ skąd, było dziecinnie łatwe! Ryan po prostu znalazł odpowiednie zdjęcie w Internecie i wykorzystał je do stworzenia profilu Sage. Tak naprawdę fotografia przedstawiała mało znaną porno gwiazdkę o marnej reputacji. Nawet imię i nazwisko Robin Sage były w rzeczywistości kryptonimem zakrojonych na wielką skalę manewrów wojskowych przeprowadzanych co roku przez armię w Karolinie Północnej. Adres Robin? Należał do niesławnej firmy Blackwater, realizującej kontrakty dla wojska. Eksperyment z Robin Sage pokazuje, jak łatwo można nadużyć ludzkiego zaufania do treści widniejących na ekranie komputera. Skoro świetnie wyszkoleni wojskowi i agenci wywiadu dali się nabrać, jakie szanse na uchronienie się przed tego typu zagrożeniami mają zwykli ludzie? Kiedy jednak wszystko jest ze sobą połączone, ekrany komputerów nie są jedynymi, o których zawartość powinniśmy się martwić (…)”



Źródłem powyższego tekstu jest książka pt.: "Zbrodnie przyszłości" autorstwa agenta FBI Marca Goodmana, rozdział 9 od strony 161.

niedziela, 21 maja 2017

Artykuł o tym jak cię dyma system i wielkie korporacje (część 1)


            Większość ludzi z entuzjazmem akceptuje nowe technologie. Coraz więcej osób słuchając propagandowych haseł o nowoczesności płaci za towary i usługi kartą. Każdy chce być nowoczesny i posiadać swój profil na Facebooku, Twitterze, Google+ i tym podobnych portalach społecznościowych. Pamiętam jak na studiach uczyłem się o działalności służb specjalnych, które w dawnych czasach zbierając o kimś informacje musiały zaangażować ludzi i środki, aby śledzić szpiegowaną osobę, podsłuchiwać ją, a nawet przeszukiwać jej śmieci aby pozyskać o niej jak najwięcej informacji.
            Internet, a potem portale społecznościowe wywróciły cały świat do góry nogami. Okazało się, że dzięki kilku sztuczkom można łatwo namówić ludzi do tego żeby sami udostępniali o sobie informacje, które kiedyś można by uzyskać tylko dzięki kilku śledzącym ich agentom służb specjalnych.
           
Zacznijmy od najprostszych danych osobowych takich jak: imię, nazwisko, data urodzenia, wykształcenie, zainteresowania, poglądy. Są to podstawowe informacje, które wpisujemy do swoich CV oraz na swoich profilach na portalach społecznościowych (np. na Facebooku i Google+). Ilu z was bez zastanowienie wysyła mailowo CV do setek potencjalnych pracodawców? Zdajecie sobie sprawę, że takie rozsyłanie na lewo i prawo swoich danych osobowych jest dla was bardzo niebezpieczne? Dzięki temu różne agencje reklamowe, brokerzy danych, a nawet przestępcy (nie wspominając o służbach państwowych) mają dostęp do bardzo cennych informacji na wasz temat.
Każdego dnia setki oszustów wyrabia sobie fałszywe dowody osobiste i bierze kredyty na ludzi, których dane zebrali w Internecie. Niestety niektórzy ludzie są tak naiwni, że potrafią wysyłać poprzez maile ksera /skany swoich dowodów osobistych lub innych dokumentów umożliwiających weryfikację ich tożsamości. Szczytem bezczelności jest niezgodne z prawem zmuszanie portalu Facebook do podawania swoich prawdziwych danych osobowych, a nawet do wysyłania zeskanowanego dowodu osobistego.


Oto przykład niezgodnego z prawem zachowania portalu Facebook:



           
Myślisz, że jesteś nowoczesny bo płacisz kartą?
        Płacenie kartą powoli staje się modą, ba wszyscy nam wmawiają, że pieniądz elektroniczny jest lepszy. Niektórzy wręcz twierdzą, że za jakiś czas znikną pieniądze papierowe i zostaną tylko te wirtualne (elektroniczne, niewidzialne). Psycholodzy oraz wielkie sieci supermarketów wiedzą doskonale, że klient, który płaci kartą kupuje więcej. Tak już działa ludzki mózg, który „widzi”, że jak płacimy gotówką to dajemy kasjerce dużą sumę pieniędzy, której nie dostajemy z powrotem. Wówczas mózg „informuje” nas, że coś jest nie tak, że nam w „portfelu ubyło”. A jak reaguje mózg, kiedy widzi jak płacimy kartą? W takiej sytuacji mózg nas przed niczym nie ostrzega, ponieważ kartę, którą podaliśmy kasjerce po chwili dostajemy ponownie do ręki (oddano nam to, co daliśmy więc wszystko jest OK). Problem pojawia się dopiero za jakiś czas, kiedy pocztą otrzymamy wyciąg z banku, wówczas uświadamiamy sobie, że mamy na koncie o wiele mniej pieniędzy, ale wówczas jest już za późno.
            Jest coś jeszcze gorszego. Na wyciągu bankowym znajdują się szczegółowe informacje o tym, gdzie (w jakim mieście oraz w jakim sklepie) i za ile robiliśmy zakupy. Mnie osobiście to przeraża. Dlaczego ktoś szpieguje mnie kiedy robię zakupy? Jakim prawem pracownicy banku robią coś takiego? To był jeden z powodów, które sprawiły, że wszędzie zacząłem płacić gotówką. Dzięki temu ani pani w banku, ani była żona, której prawnik przeglądał moje wyciągi bankowe nie mieli szans na szpiegowanie mnie. Wszędzie za wszystko płaciłem gotówką. Gdybym np. pojechał do odległego miasta i wynajął tam pokój w hotelu, a potem bym poszedł do baru i kupił drinka. Jeśli za to wszystko bym zapłacił kartą to bank i tak by na moich wyciągach to wszystko odnotował. Gdzie jest tu miejsce na prywatność?
            Jeśli chcecie to płaćcie za wszystko kartą, bądźcie nowocześni. Ja wolę być zacofany i za wszystko płacić gotówką.



Młode matki umieszczające na Facebooku zdjęcia swoich dzieci
Jest to problem opisany szeroko w różnych artykułach oraz książkach. Ambitnym i dociekliwym Internautom (takim jak ja) polecam książki „Pożeracze danych” (Konstanze Kurz, Frank Rieger) oraz „Zbrodnie przyszłości” napisaną przez Marca Goodmana.
Zacznijmy od tego, że w Internecie, a zwłaszcza na portalach społecznościowych każdy nasz ruch śledzą różne algorytmy. Twój numer telefonu, imię, adres email, nawyki, lista znajomych, lista kontaktów na gmail, kliknięcia „Lubię to”, komentarze, zwroty używanie podczas prywatnych rozmów oraz w mailach… Algorytmy mają wgląd praktycznie do wszystkiego, co robisz w sieci. Jeśli matka dodaje zdjęcia swojego dziecka, to algorytmy z automatu zaczynają gromadzić informacje na jego temat. Młode matki często piszą o tym, co ich pociechy lubią jeść, na co chorują, kiedy były szczepione itp. Algorytmy skrzętnie zbierają i analizują te wszystkie cenne informacje na temat dziecka (oraz matki). Kiedy dzieciak dorośnie, założy swojego pierwszego maila i swój pierwszy profil na Facebooku to Korporacje dzięki swoim algorytmom będą wiedziały o nim o wiele więcej niż on sam, dzięki temu od razu trafią w jego preferencje, wyświetlą mu odpowiednie reklamy, a służby specjalne lub przestępcy mogą ewentualnie go w jakiś sposób oszukać lub wykorzystać znając jego słabe punkty. A wszystko dzięki „kochającej” mamusi, która począwszy od zdjęcia USG chwaliła się na lewo i prawo swoją pociechą (nie mając świadomości, że niszczy w ten sposób życie swojemu dziecku).



Smartfony i tablety są bardzo niebezpieczne
Bardzo dużo na ten temat pisze agent FBI Marc Goodman w swojej książce „Zbrodnie przyszłości”. Ja po przeczytaniu jego dzieła zmieniłem swoje hasło na koncie Google i całkowicie odłączyłem od niego swój tablet oraz smartfona. Doszedłem do wniosku, że zabezpieczenia na urządzeniach mobilnych są zbyt słabe, a ryzyko wyłudzania /wykradzenia informacji na mój temat zbyt duże. Co z tego, że masz potężne hasło na swoim koncie Google skoro te same hasło haker może wykraść ze smartfona /tabletu, którego Android /Windows nie jest należycie aktualizowany przez producenta? Jest to obszerny temat, na którym znam się średnio, ale powiem wam jedno: z konta Google i ewentualnie z portali społecznościowych (jeśli już musicie) korzystajcie tylko z komputerów stacjonarnych, które mają zaktualizowanego Windowsa oraz zaktualizowane definicje w programie antywirusowym. Poza tym zawsze wpisujcie hasła (nigdy nie zaznaczajcie, że komputer ma zapamiętać hasło).
P.s. wiele aplikacji w Sklepie Play to wirusy. Czy warto ryzykować dla gierki w Smartfonie? Nie lepiej poczytać książkę, np. podczas podróży pociągiem /autobusem, niż grać w grę pobraną ze Sklepu Play narażając się na atak hakera albo wykradzenie danych osobowych przez szkodliwe oprogramowanie?